Szlak biało-czerwony: Wysowa Zdrój - Jawor


Jest to krótki (2,1 km) szlak typu spacerowego (biało-czerwony), wyznakowany przez PTTK Gorlice z uzdrowiska Wysowa Zdrój do Sanktuarium Łemków na św. górze Jawor, a tak naprawdę, to znajdującego się na północnych stokach tejże góry. Trasa dość łatwa nawet dla mało wprawnych turystów, początkowo terenem otwartym z widokami na okolicę Wysowej, później już przez las. Znaki szlaku są już mało widoczne lub ich brak, bowiem nie był dawno odnawiany. Na nieszczęście turystów pieszych w 2017 roku wyasfaltowano cały ten odcinek trasy. Czas potrzebny do przejścia to ok. 1 h, 1,8 km trasy to wznoszenie się (86%), tylko 0,3 km w dół (14%), różnica wysokości między najniższym punktem trasy (dolina Ropy), a najwyższym (kaplica) wynosi 139 m. Warto wiedzieć, że na stokach góry Jawor i na jego szczycie znajdował się obóz konfederatów barskich, więcej o tym tutaj. Natomiast o bitwie stoczonej przez konfederatów z Moskalami tutaj.


Szlak zaczyna się przy cerkwi prawosławnej w Wysowej Zdroju, gdzie zlokalizowany jest węzeł szlaków, przy czym akurat drogowskazu tego szlaku nie ma w tym miejscu obecnie. Przy okazji warto odwiedzić wspomnianą cerkiew pw. św. Michała Archanioła, jeśli będzie taka możliwość. To budowla orientowana, szalowana z dachami i kopułami krytymi blachą miedzianą, zbudowana w 1779 roku, wówczas jako greckokatolicka. Wyposażenie świątyni pochodzi z XVIII i XIX w., a wewnątrz kompletny późnobarokowy ikonostas. Spod cerkwi szlak kieruje się ku południowi, drogą do Blechnarki, ale dość krótko, bo po 130 metrach skręca w prawo, w boczną dróżkę. Wcześniej jeszcze, niedaleko cerkwi mija Dom Modlitwy Zielonoświątkowców. Razem z naszym szlakiem spacerowym prowadzi szlak zielony PTTK zmierzający ku granicy państwa, a niegdyś m.in. na Lackową. Po skręcie z drogi głównej, po chwili lekko łukiem na lewo i już jesteśmy w dolinie Ropy, ktorą możemy przekroczyć wbród lub mostkiem. Minąwszy Ropę zaczynamy się łagodnie wznosić, by po ok. 720 metrach dojść do miejsca, gdzie szlak skręca w lewo, tym samym zostawiając zielony szlak PTTK, który prowadzi na wprost. Idąc tym odcinkiem, za naszymi plecami roztaczają się ciekawe widoki na Wysową i okoliczne szczyty, więc warto się od czasu do czasu zatrzymać i popatrzeć, bo za chwilę widoków już nie będzie, bowiem będziemy wkraczać powoli w las.

Po skręcie w lewo lekko się obniżamy w dolinę niewielkiego potoku o nazwie Cegiełka, a minąwszy go ponownie zaczynamy się wznosić wchodząc w dolinę Głębokiego Potoku, który wypływa właśnie z okolic kaplicy pod Jaworem. Początkowo las mamy tylko po lewej stronie, ale po chwili marszu wkraczamy już całkowicie do lasu, w miejscu gdzie odchodzi w lewo porządna leśna droga. Szlak natomiast zmierza na wprost, by o 300 metrach dojść do miejsca, gdzie z kolei odchodzi droga na prawo. Szlak w tym miejscu nadal prowadzi na wprost, prowadząc wzdłuż głębokie wąwozu po lewej, w którym płynie Głęboki Potok. Po drodze mijamy ciekawe okazy buków i po kolejnych 350 metrach dochodzimy do miejsca docelowego, gdzie szlak się kończy. A miejscem tym jest wspomniane już świete miejsce kultu dla prawosławnych i grekokatolików, gdzie stoi cerkiew/kaplica pw. pw. Opieki Bogarodzicy. Istnieje konflikt pomiędzy tymi wyznaniami odnośnie własności tego terenu i kaplicy, ostatnio w sądzie (2017r.) zapadł wyrok przywracający grekokatolikom to miejsce. Wokół cerkwi powstaje coś w rodzaju tego, z czym mamy do czynienia w Grabarce, gdzie ustawiono tysiące krzyży wokół tamtejszej cerkwi. Co prawda na św. Górze Jawor daleko jeszcze do tego, by uzyskać taką liczbę krzyży, ale z roku na rok jest ich tu coraz więcej. Oprócz cerkwi jest tu też źródełko, obudowane w formie studni. Są też tablice informacyje o tym miejscu. Poniżej znajduje się krótka historia tego miejsca. Idąc dalej drogą prowadzącą w głąb lasu, po chwili marszu dochodzimy do granicy państwa, skąd roztaczają się widoki na słowacką stronę, ładnie prezentuje się nam Lackowa.


Objawienia i Cerkiew Opieki Matki Bożej na Świętej Górze Jawor

Historia tego miejsca sięga 1925 roku, kiedy to wieczorem ze słowackiego Gaboltova, gdzie 16 lipca odbywały się uroczystości Matki Bożej z Góry Karmel, wracały do domu trzy Łemkinie. Przekroczywszy granicę, wówczas już pilnowaną przez straż graniczną, zaczęły się modlić za szczęśliwe jej przejście, wówczas to ujrzały jaskrawe światło, które je oświetliło. Kobiety myślały, że to pogranicznicy, ale po chwili światło zgasło i nic się nie wydarzyło więcej, więc z ulgą ruszyły do domów. Ale kobietom nie dawało spokoju, cóż to za światło było, więc następnego wieczoru poszły ponownie w to miejsce i gdy się modliły, historia z jaśniejącym światłem powtórzyła się. Po tym wydarzeniu wieści rozeszły się wśród mieszkanców, którzy zaczęli odwiedzać to miejsce. Później jedna z mieszkanek Wysowej, Glafiria Demiańczyk udała się do rodziny mieszkającej po słowackiej stronie, jednak pogranicznicy zatrzymali ją, więc musiała wrócić. Wracając zatrzymała się w znanym już miejscu pojawiającego się jasnego światła, podczas gdy kobieta modliła się, znowu się ono pojawiło. Ale tym razem oprócz niego ujrzała otoczoną blaskiem postać Najświętszej Maryi Panny, która po wypowiedzeniu kilku słów, znikła. Od tej pory, po tym ukazaniu się Bogarodzicy, wieść się rozeszła i świętą górę zaczęli odwiedzać już nie tylko mieszkańcy Wysowej, ale i okolicy. Glafiria Demiańczyk zaznaczyła miejsce ukazania się MB, nieco dalej od granicy, układając na nim znalezione w pobliżu kamienie. Okazało się, że następnego dnia spod złożonych tu kamieni miała wypłynąć woda, co uznano za kolejny cud. Gdy się o tym dowiedziano w okolicy, zaczęły się jeszcze liczniejsze nawiedzenia tego miejsca, bowiem chodzono tu z prośbami o łaskę uzdrowienia, a woda wypływająca z ziemi miała w tym dopomóc. W niedługim czasie w miejscu, gdzie wytrysnęło źródełko wykonano studnię i przykryto ją daszkiem, a nieopodal niej, według życzenia Matki Bożej, postawiono kamienny krzyż z figurą Maryi.

Kult tego miejsca rozrastał się i w końcu przyszedł czas na budowę kaplicy. Ówczesny proboszcz Wysowej nie był jednak zainteresowany tym tematem, dopiero po zmianie proboszcza następuje przełom. Choć bliskość granicy też nie była sprzymierzeńcem chcących wznieść kaplicę, ale w końcu urząd powiatowy w Gorlicach wydaje pozwolenie na budowę. Zaczęła się ona wiosną 1929 roku i po dojściu do pokrycia dachu gontami skończyły się pieniądze uzbierane od pielgrzymów, ale pomoc przyszła od byłej mieszkanki Ropek, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, a która przysłała pieniadze, więc dzięki temu udało się ukończyć budowę. Poświęcenia kaplicy dokonano 14 października 1931 roku w święto Opieki Matki Bożej (Pokrow), a Służbę Bożą celebrował sam biskup Kocyłowski. Przy okazji utalono dwa święta odpustowe – pierwszy w dzień święta Opieki Matki Bożej (Pokrow), drugi w święto przeniesienia relikwii św. Mikołaja Cudotwórcy, tj. 22 maja.

Kaplica, to jednoprzestrzenna budowla o konstrukcji zrębowej, z dachami zwieńczonymi czworobocznymi wieżyczkami, które zwieńczone są krzyżami. Niegdyś dach kryty był gontem, obecnie blachą (pierwotny wygląd kaplicy - fot). Kaplica ma przeszklony przedsionek, a wewnątrz barwną polichromię i ikony, w tym niecodziennie spotykaną ikonę (fot), w której Matka Boża trzyma małego Jezusa na prawym ręku. Na zewnątrz kaplicy, na lewo od wejścia, w 1997 r. umieszczono tablicę pamiątkową, w pięćdziesiątą rocznicę akcji „Wisła”. W okresie późniejszym dobudowano od przodu coś w rodzaju wiaty, niestety popsuło to zupełnie architekturę budowli. Przy kaplicy pątnicy stawiają przyniesione przez siebie krzyże, których jest coraz więcej. W pobliżu kaplicy znajduje się cudowne źródło, niegdyś wygladało zupełnie inaczej niż obecnie, co można zobaczyć na zdjęciach poniżej.

Przy opisie objawień skorzystałem ze strony: http://www.gora-jawor.pl/, tam można znaleźć dokładniejszy opis, ze szczegółami, a także inne wiadomości związane z tym miejscem.

tekst i fot. Dariusz Zając


Ostatnia aktualizacja:
20-01-2018 16:45:05

wróć do strony ze szlakami gminnymi

stat4u