A kiedyś łopotał tu sztandar konfederatów barskich...

Śladami Konfederacji Barskiej w regionie

Główne postacie Konfederacji Barskiej

Józef Bierzyński h. Jastrzębiec


W miarę podążania ścieżkami konfederacji barskiej, pojawiają się postacie: pozytywne, kontrowersyjne, także negatywne.
Bierzyński jest właśnie jedną z tych kontrowersyjnych postaci – żołnierz konfederacji, awanturnik i rabuś, w końcu zdrajca!

Na początek fragment z Pamiętników Jędrzeja Kitowicza, konfederata, późniejszego księdza:
Ten był szlachcicem małym z województwa sieradzkiego, dziedzic wioski jednej od kilku chłopów, ale urody wspaniałej i pięknej twarzy, przymiotów politycznych* wabiących do siebie. Dlatego podniósłszy konfederacją przez akt solenny w grodzie sieradzkim uczyniony, przez który akt siebie marszałkiem województwa sieradzkiego, a Albina Lenartowicza, także szlachcica sieradzkiego, równego sobie chudeusza, człowieka dumnego i wielkiego junaka udającego, regimentarzem tegoż województwa ogłosiwszy, wkrótce zebrał partią do kilkuset ludzi wynoszącą1.

--------------------------

* gładkich

Bierzyński – człowiek zawistny, o wielkich ambicjach - włączył się do nurtu konfederacji barskiej około 21 lipca 1768 r. Król Stanisław August pisze pod koniec lipca do Ksawerego Branickiego, generała artylerii i swego stronnika: Niejaki Józef Bierzyński, bardzo chudy pachołek w Piotrkowie, sieradzką konfederacyę rozpoczął, do której się żaden urzędnik ani majętny nie pisał.
Odniósłszy zwycięstwa w kilku mało znaczących potyczkach, zdobywszy pewien rozgłos, widział się już z hetmańską buławą. Przegrane potyczki z Rosjanami pod Starą Wsią (Piotrkowskie, 28 VII) i w Remiszówce pod Kępnem (1 IX), ostudziły nieco ambitny zapał marszałka sieradzkiego. Jego mizerna pozycja i substancja, brak poparcia Sieradzan spowodowały, że po tych porażkach uchodzi z Wielkopolski. Znajdujemy go w Bardiowie na Słowacji, skąd na wezwanie przywódców konfederacji barskiej: podskarbiego Teodora Wessla i biskupa kamienieckiego Adama Krasińskiego, przybywa w granice Rzeczypospolitej.

Na Bierzyńskiego, marszałka konfederacyi sieradzkiej

Małą masz substancyją, jako powiadają,
Ale iż serce wielkie, to wszyscy przyznają.
Za granicę umknąłeś, aby się wzmocniły
Związki, które marszałkiem ciebie uczyniły.
Gdy się tak stało, znowu wróciłeś w swe kraje,
W których Moskwa zmartwiona od ciebie zostaje.
Ta, ile razy poszła, by cię oglądała,
Zawsze oślepła albo nogi połamała.
Nie mogła stamtąd trafić do swojej Warszawy,
Niemiłe więc być muszą z tobą zabawy2.

Zapewne ten ówczesny wiersz musiał powstać w pierwszej fazie działalności Bierzyńskiego, bo dalsza nijak doń nie przystaje. Konopczyński pisze z przyganą: Bierzyński i Dzierżanowski napełnili wnet konfederację odgłosami swego niezłomnego na pokaz męstwa3.

W zwierzchności konfederacji barskiej na razie panuje jednomyślność, ale już zarysowują się w niej pęknięcia: W Cieszynie gromadził broń i pieniądze i korespondował z zagranicą podskarbi Teodor Wessel, namiętny a wyrachowany wróg Stanisława Augusta, na razie wspólnik, a wkrótce wróg i rywal Adama Krasińskiego4.
Podskarbi związany z saskim dworem, który myśli o odzyskaniu korony polskiej, pozyskuje do swoich zamysłów Bierzyńskiego – potrzebne mu jest posłuszne narzędzie. Marszałek sieradzki pisze:
[...] stanąwszy w Cieszynie, lubo żadnych nie odebrałem ani widziałem pieniędzy, podany jednak mając projekt i sprzysiężenie się przez wiele godnych osób wypełnione i podpisane, akceptując i przysięgą obowiązując się do wykonania projektu tegoż, to jest marszałków po województwach, księstwach i ziemiach, wprzód jednak przysięgą tąż obowiązujących się, kreowania, nazad powróciłem5.

Jednymi z pierwszych wpisujących się do tworzącej się wesslowskiej frakcji byli: książę Marcin Lubomirski i Adam Parys.
Niebawem, pod koniec marca 1769 r. Bierzyński z księciem Marcinem udają się na Spisz* po drugiej stronie Karpat. Chcą zdobyć zamek w Lubowli będący w rękach królewskich. Książę Marcin buńczucznie zapowiadał odebranie „ojcowizny” – pamiętamy z sienkiewiczowskiego Potopu, że w zamku tym przodek księcia Marcina gościł króla Jana Kazimierza. Choć zamku broniło tylko 120 żołnierzy Kazimierza Poniatowskiego, starosty spiskiego, bezskutecznie oblegano do 10 kwietnia – trzeba było odstąpić, tym bardziej, że w sukurs oblężonym przyszli Rosjanie pod kpt. Uszakowem.

--------------------------

* Kiedy w marcu 1769 r. konfederat Bierzyński wpadł na Spisz i spróbował tam ściągnąć kontrybucje, generał Almassy zakazał ich płacenia, miasta pod osłoną węgierskich mundurów odmówiły Bierzyńskiemu, wreszcie potyczka pod Ganasztö zmusiła konfederatów do wycofania się na północ. Zajście to przyspieszyło decyzję o kordonie wojskowym (13 kwietnia). W ciągu maja cesarscy obsadzili 13 miast, a stało się to w cichem porozumieniu („nach vertraulicher Communication”) z księciem starostą Poniatowskim. Tu znów potrzebna konferencja: jak umotywować wkroczenie? Feldmarszałek Lascy radził cytować wezwanie Poniatowskiego; Kaunitz wolał podkreślić, że Maria Teresa działała na mocy własnego panowania.
[Wł. Konopczyński, Pierwszy rozbiór Polski, Wyd. ARCANA, Kraków 2010, s. 72]

W Muszynce nad Tyliczem powstaje warowny obóz, który stanie sie wkrótce wojskowym ośrodkiem konfederackim – zwanym „Ogniwem” (siedmiu marszałków) – przewodzi w nim nasz Bierzyński, bo 20 kwietnia „Ogniwo” ustanowiło Bierzyńskiego generalnym regimentarzem siedmiu województw. Nowo powołanemu regimentarzowi, jak widać, smakuje władza. Rozsyła on we wsze strony uniwersały, palety i ordynanse, nawołujące do rekrutacji żołnierza, dostarczania pieniędzy, żywności i furażu. Jeden z nich skierowany był do Ewarysta Kuropatnickiego, dziedzica podjasielskiego Tarnowca z nakazem dostarczenia żywności i gorzałki oraz paszy dla koni.

7 kwietnia Bierzyński stoczył zwycięską potyczkę z Rosjanami pod Piwniczną. Relacje z niej są jednak przesadzone, a straty Rosjan wyolbrzymione. Rosjanie ze 110-osobowego oddziału piechoty i 60 kozaków mieli stracić ok. 70 zabitych, konfederaci 4 zabitych i 9 rannych.

Pierwsze pęknięcia w podskarbińskiej frakcji widać po utworzeniu „Ogniwa” – Wessel i Bierzyński uważają, że książę Lubomirski skupił w swoich rękach zbyt dużo władzy, nie słucha rozkazów Bierzyńskiego. Do tego krążą pogłoski, jakoby książę Marcin bardziej skłaniał się ku Warszawie (ku stronnikom króla). Gdy Bierzyński został generalnym regimentarzem, a jemu, księciu krwi, dają jakieś marszałkostwo sanockie, to jak pisze Konopczyński: Żachnął się i poszedł luzem, za co klika podskarbińska postanowiła go zniszczyć. Bierzyński dostaje instrukcje, by partię Lubomirskiego, a przy nim i Pułaskiego znosić. Wykonuje konsekwentnie polecenie: 2 maja 1769 r. pod Iwoniczem dochodzi do bratobójczej potyczki z Pułaskim, gdzie Kazimierz jest ranny w rękę. Pisząc obcą ręką list do księcia Marcina Lubomirskiego dodaje: bom na swoje kalika, ale nie na zawsze, że jest to po zakończonej tragedii z komendą jmp. Bierzyńskiego w Iwoniczu6.

Bierzyński 5 maja 1769 r. znosi w Strzegocicach k. Pilzna oddział Bojaneckiego, rotmistrza księcia Marcina Lubomirskiego. 10 maja niszczy konfederacki obóz Parysa nad Grabiem. Równolegle wydano manifest, który odsądza Pułaskich od czci i wiary, sadzając ich pospołu z kupami swawolnymi: bo to ich własna, osobna impreza, nie konfederacka. I wolno każdemu znosić i bić ich.

By przerwać tę bratobójczą walkę, w początkach maja Kazimierz Pułaski odwołuje się manifestem do przywódców cieszyńskiej frakcji. W ocenie historyków panuje zgodne przekonanie, że Pułaski wykazał się tu polityczną dojrzałością – gdyż nie sposób walczyć na dwa fronty. Być może sprawiła to wola niedawno zmarłego w Turcji ojca, Józefa Pułaskiego, który zawsze im zalecał dobro ojczyzny, nie bacząc na przeciwności wynikłe z walki o władzę w łonie zwierzchności. I właśnie dlatego, dla zgody, spotyka się z Bierzyńskim w obozie w podgorlickiej Kobylance.

Jak widać [...] godny zaufania wciąż wydawał się Bierzyński: jemu wpływy pańskie umożliwiły pod Lublinem zajęcie całej partii wojska koronnego i ogłoszenie się w tej partii pod Czczowem „związkowym marszałkiem”, co nawiasem mówiąc zupełnie nie odpowiadało życzeniom panów gabułtowskich [wesslowskiego Ogniwa – przypis mój – M.K.] i wywołało z ich strony namiętne protesty. On spod Janowca wyprawia 14 czerwca do Białej [na Podlasiu – przypis mój – M.K.] dwóch oficerów radziwiłłowskich z konkurencyjnym wobec Pułaskich żądaniem milicji, 20 spod Opatowa śle fanfarońskie ordynanse do szefów gwardii, tj. Czartoryskich i ich przyjaciół, aby stawali pod jego sztandary na 20 lipca pod Łowiczem. Jego wzywali na Litwę Radziwiłł i Jabłonowska; [...] Tak wzmocniony na duchu i na ciele, a zdjęty zazdrością wobec Pułaskich, dąży Bierzyński na Litwę7.

Z oddaną mu pod komendę radziwiłłowską milicją, próbuje szczęścia z Moskalami. Jakoś mu to nie wychodzi, bo już na początku wyprawy przetrzepał mu skórę Drewicz pod Krystynopolem. Natomiast 16 lipca8 Rosjanie sprawili mu tęgie lanie pod Białymstokiem. Liczące ok. 4000 zbieraniny wojska i 18 dział, siły konfederatów starły się z Rosjanami (800 ludzi, 3-4 działa). Słabe wyszkolenie i wyposażenie konfederatów, przestarzała taktyka walki – polska kawaleria w bitwie tej zamiast szarżować, stosowała karakol9 – przyniosły klęskę. W jej wyniku oprócz zabitych i rannych ok. 1000 konfederatów zdezerterowało, a wielu dostało się do niewoli. Bierzyński 19 lipca po bitwie, pisze chełpliwie do księcia Karola Radziwiłła Panie Kochanku:
Potyczka była z Moskwą, której było 1700, trwającą od szóstej zrana aż do piątej po południu, straciłem prawda wszystkich ludzi 58, ale Moskwy padło na 300, tak dalece, że widząc wieczór następujący, nie mogąc ich ruszyć z lasu i rowu, który im pro beneficio służył, odstąpiłem; nie śmiała jednak ani na obóz napaść ani za mną iść, ale odwróciła się nazad ku Warszawie. Haubica, prawda, utracona, ale dla zrujnowanych lawet i kół nie mogła być z placu wzięta10.
Im później, tym w słanych listach korzystniej wyglądały jej skutki:
Zaś 30 lipca: na rozkaz Karola Radziwiłła szedł do Grodna i dalej w Litwę budzić obywatelów; zrobił to >>po znacznem porażeniu nieprzyjaciela pod Białymstokiem<<, gdzie miał tylko 50 zabitych a 40 rannych, >>uczyniwszy przeszło na 1000 ludzi w nieprzyjacielu szkody<<; jednak potyczka tak go >>ogołociła z ludzi, że na 1000 przeszło zbłąkało się bez ścigania nieprzyjacielskiego, to przez fenomena komendantów<<11.

Po tych niepowodzeniach Bierzyński nie podejmuje zachęty Kazimierza Pułaskiego, by pójść pod Zamość – wycofuje się w krakowskie. Być może tą decyzją uniknął losu przegranej bitwy pod Włodawą (na polach Głuch w Studziance pod Łomazami), w której zginął brat Kazimierza Pułaskiego, Franciszek Ksawery.

Bierzyński spotyka się 22 września 1769 r. z Pułaskim w Kobylance, skąd nazajutrz udają się do Zborowa na Słowacji – obaj są zaproszeni do Budzimierza na ślub bratanka Jerzego Mniszcha z Marianną Ossolińską.

Nadchodzą zmiany. Regimentarzem w Koronie obwołano gen. Szaniawskiego – wywołało to wściekłość Bierzyńskiego, bowiem sam widział się na tym stanowisku. Swój wątpliwego pochodzenia urząd, musiał 8 listopada 1769 r. zdać. Odebrano mu także radziwiłłowską milicję – dano ją gen. Szycowi. Jak by tego było mało, incydent z pijanym regimentarzem Bierzyńskiego, Kossowskim (ścięto go w szybkim tempie) oraz fakt, że dwaj jego podkomendni „wybiegli samopas skubać Kraków” sprawiają, że gaśnie jego szczęśliwa gwiazda.

Zdegradowany marszałek związkowy, niepewny nawet marszałkostwa sieradzkiego, które mu kwestionował rdzenny i lepiej wybrany sieradzanin Gałecki, po utworzeniu Generalności sam już nie wiedział, czy ma nadal grać rolę bohatera narodowego, czy też rzucić w kąt bohaterstwo i z uciułanym groszem robić karierę, gdzie się zdarzy. Oficerowie przy kieliszkach krzyczeli, że „straciwszy wodza Bierzyńskiego, służyć drugiemu nie możemy” Wessel jeszcze w styczniu [1770 r.] robił mu nadzieję naczelnego dowództwa, kazał „rwać komplet”, robić w województwach nowych marszałków, na miejsce tych, którzy trzymali z Krasińskim. Nawzajem Bierzyński podtrzymywał na duchu pryncypała, zaklinając by nie odstępował Generalności12.

I teraz rzecz, która zupełnie pogrążyła Bierzyńskiego. 25 stycznia 1770 r. ujęto w Siedlcach generałów Jana i Michała Grabowskich. Współautorów dysydenckiej konfederacji w Słucku na Litwie. Obaj za zasługi na tym polu nagrodzeni zostali przez Katarzynę II orderami Aleksandra Newskiego, a jeden z nich brał udział w uśmierzaniu konfederacji barskiej. Przekazywano ich sobie z rąk do rak, w końcu trafili do obozu Bierzyńskiego. Ten odstawia jeńców do Muszynki, mimo żądań nie oddaje ich w ręce Generalności, i co dziwne, stamtąd Grabowscy jadą na Węgry wolni. Ślą do rosyjskiego posła Wołkońskiego wieści o swym uwolnieniu.
Uratowani z rąk okrutnych konfederatów! Cierpienia ich nie pójdą na marne, chodzi tylko o zapewnienie Bierzyńskiemu i jego komendzie bezpieczeństwa oraz środków na utrzymanie partii, gdy już nie będzie mógł łupić kas skarbowych (piller le trésor – widocznie łupił dotychczas), a wówczas ten człek niegłupi i ludzki, już nawrócony, wyrzeknie się Baru, pociągnie mnóstwo oficerów, opanuje resztę małopolskiego wojska; gotów stanąć na czele dworskiej rekonfederacji, a nawet przyłożyć ostatniej ręki do nawrócenia podskarbiego Wessla, który od niedawna pragnie z duszy i serca (ne demande pas mieux)* przerzucić się na stronę Rosji. Mniszech też byłby do pozyskania, gdyby go nie psuła zawzięta żona13 [...].

--------------------------

* czegóż chcieć więcej – z francuskiego przetłumaczyła Pani Justyna Hołosyniuk, mieszkająca we Francji, prowadząca Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim http://francuski-przez-skype.blogspot.com/.

Po tym wszystkim Bierzyński jest w rozterce – posłuchać podskarbiego Wessla i utworzyć nowe zwierzchnictwo konfederacji? Byłaby to jednak tylko nowa służba u tych samych magnatów. Czy pójść własną drogą? Tym bardziej, że pojawiają się w jego obozie ludzie, którzy roztaczają perspektywy działania przy boku Rosjan. 13 marca 1770 r. Generalność oburzona wypuszczeniem Grabowskich, ogłosiła uniwersał zaocznie skazujący Bierzyńskiego, zarzucając w nim łupienie kupców i spiskich miast, uzurpowanie władzy, nielegalne wybieranie podatków. Wyprowadzona tym wszystkim z cierpliwości sprzymierzona Rzplita jmp. Józefa Bierzyńskiego, jako część zarażoną od ciała swego odcina, z Rady Generalnej wyrzuca, od marszałkostwa sieradzkiego odsądza, obywatelstwa nawet i mienia szlacheckiego niegodnym czyni, a jako krzywoprzysięzcę „pro perduelli, perpetuo infami communisque hoste patriae”* ogłasza, karę śmierci nań orzeka, dobra jego wszystkie ruchome i nieruchome konfiskuje, wszystkich też z nim łączących się za nieprzyjaciół ojczyzny deklaruje14.

--------------------------

* (a jako krzywoprzysięzcę) zdrajcą, okrytym wieczną hańbą i wrogiem ojczyzny (ogłasza) – tłum. Pani Doroty Woźnicy.

Bierzyński ujęty, składa zeznania przed komisarzami Generalności, wychodzi m.in. na jaw, że donosił Rosjanom na Kazimierza Pułaskiego i innych. Jednakże w nocy z 19 na 20 kwietnia ucieka. Generalność ma tu dylemat: ujawnić zdradę Bierzyńskiego, czy przykryć milczeniem?, bo Bierzyński to tylko narzędzie. Jest to niewygodne: sięgać by trzeba było głębiej, a raczej wyżej!

Na koniec znów Kitowicz:
Oddzieliła się za Bierzyńskim znaczna partia konfederatów z którą w kilka niedziel [...] stanąwszy do potyczki jakoby z Moskalami, którzy go dookoła otoczyli, poddał się im z całą partią, którą Moskale natychmiast ogołociwszy z moderunku i koni jako jeńców wojennych wraz z Bierzyńskim poprowadzili do Krakowa.[...] Ale nie miał kredytu, lubo sie trzymał przy Moskwie i brał od niej pensją przez kilka miesięcy. Nareszcie pozbywając się go Moskale, jako niepotrzebnego ani do konfederacji po szpetnej zdradzie powrócić mogącego, puścili mu w dzierżawę klucz jeden z dóbr biskupstwa krakowskiego [należący], zda się Złotym nazwany, którym to biskupstwem, w czasie niewoli biskupa w sekwestr wziętym, Moskwa zarządzała. I tak Bierzyński zamiast buławy, którą sobie nabił głowę, usiadł przy gandziarze* arendarskiej. Po przejściu Bierzyńskiego na stronę moskiewską reszta jego partii nie zagarniona od Moskwy rozeszła się w różne strony15.

--------------------------

* przy batogu.

A gdzie nasz Bierzyński? – ano... w krakowskim kościele Mariackim, gdzie słucha uroczystego Te Deum w dniu imienin króla Stanisława Augusta. Podobno obok niego stał Drewicz!

Opracowanie: Marian Kozłowski


Bibliografia:
1 Jędrzej Kitowicz, Pamiętniki czyli Historia Polski, PIW 1971, s. 181.
2 Literatura Konfederacji barskiej. Wiersze, Wyd. DiG 2009, s. 430
3 Wł. Konopczyński, Konfederacja barska, Wyd. Volumen 1991, s. 91.
4 Wł. Konopczyński, Kazimierz Pułaski. Życiorys, Kraków 1931, s. 76.
5 Andrzej Wasiak, Działalność małopolskiego ośrodka konfederackiego w obozie pod Muszynką, [w:] Rocznik Sądecki 1969/1970, s. 298.
6 Wł. Konopczyński, Kazimierz Pułaski, przypis 5. na s. 82.
7 Wł. Konopczyński, Konfederacja barska, s. 226-227.
8 W literaturze przedmiotu spotyka się także datę 13 lipca, we francuskich relacjach nawet 17 czerwca.
9 http://pl.wikipedia.org/wiki/Karakol
10, 11 Wł. Konopczyński, Kazimierz Pułaski, przypis 4. na s.105.
12 Wł. Konopczyński, Konfederacja barska, s. 323.
13 tamże, s. 325-326.
14 tamże, s. 328.
15 Jędrzej Kitowicz Pamiętniki..., s. 183-184.


P.S. Chciałbym podziękować Paniom Dorocie i Justynie za tłumaczenia! Bez ich pomocy trudno mi sobie wyobrazić drobny nawet szkic, gdy zachodzi konieczność zamieszczenia w nim łacińskich i francuskich cytatów, których tak pełno w literaturze barskiej.


Ostatnia aktualizacja:
   25-11-2015 23:00:34

do strony z postaciami Konfederacji Barskiej
do strony głównej Konfederacji Barskiej

stat4u