A kiedyś łopotał tu sztandar konfederatów barskich...

Śladami Konfederacji Barskiej w regionie

Główne postacie Konfederacji Barskiej

Jakub Ignacy Bronicki h. Korwin


Jakub Ignacy Bronicki jest jednym z niewielu konfederatów barskich Podkarpacia (ziemi sanockiej), o którym wiemy nieco więcej. Pochodzący z Sandomierszczyzny, urodzony ok. 1730 roku skarbnik wiślicki, chorąży pancerny, podczaszy nowogrodzki. Posiadał w Sanockiem jakąś majętność po matce, gdzie osiadł na stałe – Wielka Galeria Minakowskiego1 czyni go dziedzicem Senkowej Woli (dziś Wola Sękowa na Pogórzu Bukowskim). W 1761 roku wzmiankowany jest jego udział w sejmiku szlacheckim, w 1764 podpisał elekcję króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Poprzez małżeństwo z Anną Gumowską zyskał dobra w podsanockim Nowotańcu. W sierpniu 1767 roku wybrany został posłem ziemi sanockiej województwa ruskiego.

W kwietniu 1768 roku Bronicki, za namową Jerzego Augusta Mniszcha z Dukli, udał się w wielkiej tajemnicy do Baru. Przystąpił do konfederacji barskiej i prawdopodobnie w Podhajcach złożył przysięgę przed Joachimem Potockim:
Ja Jakób Korwin Bronicki przysięgam Panu Bogu w Trójcy jedynemu, Najświętszej Pannie Maryi, zawsze niepokalanie poczętej i wszystkim Świętym, osobliwie patronom Korony polskiej i tobie głowo Kościoła, Ojcze ś., Papieżu rzymski na to: jako tego sekretu sprzysiężenia się na obronę wiary s. katolickiej rzymskiej użytego, osób, miejsca, zjazdów i wszelkiej lekkomyślności porozumienia nikomu bądź najprzyjaźniejszej osobie, tak płci męskiej jako i białogłowskiej nie nie wydam, nie wyjawię; wiary ś. katolickiej nie odstąpię, ale do utraty ostatniej życia mego jej bronić sercem i orężem będę, aż do wspólnego jej w moim kraju ocalenia i ugruntowania! Tak się obowiązuję tą przysięgą, że mnie żaden spowiednik od złamania jej uwolnić nie może. Jeślibym co przeciwko temu sprzysiężeniu i wyżej wyrażonym punktom złośliwie wykroczył: niech mnie ten Bóg w Trójcy jedyny, któremu przysięgam, potępi jego męka, na którą przysięgam i ś. Ewangelia. Amen2.

W Krośnie, Bronicki z polecenia Joachima Potockiego spotyka się z księciem Marcinem Lubomirskim – kusi go dowództwem nad 24-tysięczną konfederacką armią. Obaj przechwalali się: Bronicki mnogością konfederackiego wojska, którego nie miał, a Lubomirski wątpliwym stopniem pruskiego generała. Niemniej czymś pan Jakub musiał skusić księcia, bo zaraz [...] zaczęto skupować proch i ołów, werbować chorągiew „tatarską” i „węgierską”3. W czerwcu wojewoda wołyński, Józef Ossoliński, oddaje Bronickiemu swoją nadworną milicję, kilka armat, amunicję, proch, także i gotówkę.

W Materyałach do Konfederacji Barskiej Szczęsnego Morawskiego znajduje się List z Sanoka z dnia 4 lipca 1768 r.

Podnieśli konfederacyę ziemianie sanoccy nieodmiennie, zwerbowawszy wprzód Węgrów po pod Baligród dezerterujących 100; przyciągnęli tu w dzień św. Piotra i Pawła, od miasteczka Liska, mając za wodza Pieniążka, w 200 osób szlachty, i wzięli zaraz chorągiew tu na konsystencyi będącą, zabrawszy milicyą jmć panu wojewodzie wołyńskiemu*, a z Hoszowa amunicyą, prochy, kule, jeszcze za bezkrólewia zachowane i przygotowane; jpanu wojewodzie wołyńskiemu 8 beczek prochu, kul solówek 9; wszystkie zaprowadzili do Nowotańca do jp. regimentarza Bronickiego, który jest wyznaczony na ten od konfederacyi barskiej. Udali się potem do Dukli, tam nadwornych ludzi zabrali, poszli do Jasła, wzięli chorągiew, co i w Robczycach i w Sączu równie zrobili; ztamtąd udali się do Rzeszowa po milicyę xiężnej jmci chorążyny koronnej** i amunicyę; dalej do Sendziszowa, Kolbuszowej. Pozabierawszy tedy z tych miejsc wszystko co zastać mogli, nie zapomnieli o Łancucie; komenderowali po ułanów xięcia marszałka wielkiego koronnego. List od jp. regimentarza po urzędnikach rozpisane, są po rygorem surowym, aby die sexta praesentis stawali na popis pod Reymanowem, gdzie już dziś zaczęli rozbijać namioty. Milicye nadworne są już pościągane, we wszystkie rzeczy opatrzeni są, co do żywności należy, po komorach pieniądze zabierają i tych szafunku od panów i xięży dopominają się; jakoż dobrowolnie, nikt się nie sprzeciwiając płacą, których mają pod dostatkiem: armat sztuk 80 mają, tak z miast jako i od panów zabranych. Jmć pan wojewoda płocki umknął do brata w przemyskie, ale i tam nie długo się podobno zastoi. Ziemia sanocka liczy dotąd na 6000 ludzi zbrojnych, którą liczbę wiele wsparła nadworna milicya xięcia Marcina 600 ludzi i 100 tatarów, niewiedzieć zkąd nadeszłych, bo nocą sekretnie.
Kto tylko więc konia mieć może nań siada, pieniądze dają na mundury, kto ma broni nadto, drugiemu użycza; dość, że do dnia dzisiejszego samej szlachty do dwa tysiące przysięgło, a być jeszcze może więcej, gdy się pozjeżdżają. Rotmistrzostwa rozdaje regimentarz i komendy rozsyła.
Forwachty*** o cztery, trzy, dwie, jedną i pół milę, porozstawiane przez kozaków i szlachtę. Zboża zewsząd zwożą, chleby pieką i zaraz płacą, w wszelki dostatek opatrzeni będąc. Rezydecya jp. regimentarza taki zjazd ma, jakiego nigdy niepraktykowała. Jmć pan podczaszy litewski po wszystkich urzędnikach sanockich, rozpisał listy, zachęcając do konfederowania się: sam jpan regimentarz upewnił, stawić się dnia 7 tego miesiąca pod Reymanowem, zkąd wszyscy ruszą, jeżeliby się niedoczekali, circa 10 praesentis jmć pana podczaszego litewskiego, pod Kraków
.
(Rkp. Ossol. fol. N. 293. str.56)4

--------------------------

* Józef Kanty Ossoliński, wojewoda wołyński.
** Joanna (de Stein und Jettingen) Lubomirska, pani na Rzeszowie.
*** przednie straże.

W dniach 6 – 7 lipca na sieniawskich polach pod Rymanowem, na wielkim zjeździe zebrała się szlachta ziemi sanockiej. Zjazd szlachty w pełnym oporządzeniu był nawiązaniem do starej tradycji tzw. «okazowania», czyli popisu wojennego szlachty (stanu rycerskiego), dla okazania bojowego rynsztunku oraz gotowości do obrony wiary i ojczyzny5. Już pierwszego dnia, 6-tysięczni zebrani obwołali Jakuba Bronickiego marszałkiem i regimentarzem konfederacji barskiej.

Zebrano 1500 jazdy i ruszono na Kraków, po drodze niejako, jakiś podjazd pod Pieniążkiem przetrzepał skórę Moskalom pod Domaradzem. I też niejako po drodze „złupiono” Łańcut, Rzeszów i Kolbuszowę. Nasz Bronicki wespół z księciem Marcinem rekwirowali, gdzie tylko się dało, broń i to wszystko, co na czas wojenny było niezbędne. Podkomendny Bronickiego, Wąsowicz, „wizytował cały dom szukając broni, ale tej nie znalazł tylko prochu baryłkę, którą wziął z pięciu żołnierzy, szóstego tylko zostawił księciu marszałkowi, któremu z drugiej strony książę Marcin Lubomirski ze trzema set ludźmi swemi, niedawno wyszedłszy z Kolbuszowy, zabrał trzy cugi i koniuszego Trzebińskiego z żoną, jak z Wiślicy przechodził do Łańcuta [...]

W Krakowie z końcem czerwca 1768 r. zawiązano konfederację pod Czarnockim, człowiekiem nie stroniącym od uciech życia, który bardziej skory był do szklanicy, niż do szabli - obrony Krakowa przed Moskalami. Jak podają współcześni, był jedynym, który się zgodził, bo będąc po kilku głębszych, nie pojmował powagi sytuacji.

Dnia 20 lipca [1768 r.] o godzinie 11-ej przed północą przybył do Krakowa J. O. książę Jmć. Lubomirski z dywizyą swoją; także JMP. Bronicki, marszałek konfederacyi sanockiej, w ludzi 4000, tak konnych jako i piechoty, z armatami i amunicyi bardzo wiele. Wszyscy stali po rynku i ulicach całą noc; nie można było się przecisnąć6. Nic dziwnego, było tego 16 armat, 60 wozów z amunicją, prochem i prowiantem, oprócz „towarzyskich karawanów”.

Walki w Krakowie to osobny rozdział – tu skrótowo ich przebieg.

Z chwilą przejścia do Krakowa innych konfederatów i zacieśnienia się dookoła miasta obręczy rosyjskiej, nie mógł być naczelnym wodzem hulaka Czarnocki. Lubomirski przejął był, jak wiemy, całą władzę wojskową i odchodząc przelał ją na Bronickiego. Ten jednak, w teorji przynajmniej, nie dowodził samodzielnie. Powstała rada konfederacka, złożona z Czarnockiego, Potockiego, Grabianki i Bronickiego. W rzeczywistości, jakkolwiek rozkazy podpisywane były przez całą radę, duszą obrony był Bronicki, i jego uważano powszechnie za głównodowodzącego. On pertraktował z magistratem od połowy lipca, on w chwilach krytycznych będzie zagrzewał do walki, on, a nie Czarnocki, będzie obchodził mury i osobiście wglądał w każdy szczegół obrony.
[...]
Siły konfederatów oprócz mieszczan wynosiły po wyjściu Lubomirskiego i Żukowskiego zgórą 2000 ludzi. Mieszczan powołano wszystkich do broni. To mieszczańskie pospolite ruszenie pozostawiało jednak wiele do życzenia. Pospólstwo biło się chętnie i dobrze, ale nie znało umiarkowania w użyciu trunków. Przez cały czas oblężenia dowództwo musiało wielokrotnie zalecać, by «cechy trzeźwo i skromnie, nieuważając na żadne starszeństwa, ale na miłość i obronę wiary», pilnie strzegły bram, i wzywać magistrat do wydawania odpowiednich zarządzeń. Szynkarze mają obiecywać „trunków mieszczanom skromnie bez zbytku przedawać”, a mieszczanie „po bramach wszelką trzeźwość zachować”. pomimo to pili mieszczanie na murach, pił i hulał ze szlachtą wydający te rozporządzenia Czarnocki, spijał i robił burdy sam prezydent miasta7.

Bronicki nakazał spalić przedmieścia Krakowa: Kleparz, Lubicz, Wesołą, Wielopole, Piasek, Krupniki, nawet młyny królewskie i biskupie, by utrudnić szturm Rosjan. Mimo bohaterskiej obrony, Kraków padł.

[Moskale] Apraksin z Igelströmem i Suchotinem stanęli w zburzonej Nowej Bramie, a na Rynek popędził major rosyjski z trębaczem, ofiarowując obrońcom pardon. Zagłuszono go krzykiem, chciano kontynuować walkę w ulicach i rozsiekać parlamentarza. Bronicki rzuca się na Wawel, rychtuje na Rynku ściągnięte armaty; każe bić w dzwony na alarm, lecz już za późno! Potocki, a z nim Czarnocki, złudzeni zapowiedzią Apraksina, że najmiłościwsza cesarzowa daruje winę, podobnie jak darowała jeńcom z Baru i Berdyczowa, uznali opór za niemożliwy, a magistrat z nowym prezydentem Kozłowskim oddali Rosjanom klucze, tłumacząc swój udział w walce przymusem i błagając o miłosierdzie.
Po południu natłoczyło się po 30-40 żołdaków do każdej kamienicy. Nastąpiło rozbrajanie, rewizje areszty, sekwestr wszystkich koni i w ogóle wszelkiej własności konfederackiej. Bronicki wymknął się szczęśliwie, za to Garlicki sam oddał się w ręce Apraksina, licząc na jego wspaniałomyślność. Magistrat i pospólstwo przysięgli (22 sierpnia), że nigdy już bronią, ani żywnością konfederacji nie dopomogą
8.

Mimo energicznych poszukiwań, przetrząsania niemal każdego domu przez Moskali, Bronickiemu udało się uniknąć niewoli, Czarnockiego przydybano na jakimś strychu, zagrzebanego w rupieciach.
Pan Jakub wzywa jeszcze rodaków uniwersałem (15 IX) do wytrwałości w obronie wiary i niepodległości Rzeczypospolitej. Uchodzi na Słowację do Stropkowa, prowadzi korespondencję z austriackim kanclerzem Kaunitzem, – wzywany do Cieszyna, jednak nie dociera9. Umęczony i wycieńczony przeżyciami umiera w lutym 1769 r. gdzieś na Morawach.

W aktach elekcji nowych marszałków konfederacji barskiej w Muszynie wspomniano Bronickiego:
My obywatele i ziemianie ziemi sanockiej skonfederowani już pod laską JW. IMci p. Jakuba Bronickiego, skarbnika wiślickiego” utraciwszy nieodżałowanie J.W. marszałka naszego po gwałtownych wojennych z nieprzyjacielem Moskwą trudach, gdy się przeniósł do niebios na wieczny odpoczynek, atoli przez to nasz akt konfederacyi nie upadł, żadnymi manifestami przez wolnych ziemianów nie zirytowany. Skonfederowani nieodstępnie przy wierze świętej rzymskiej katolickiej i wolności zostawaliśmy a więc tylko stosując się do dawniejszego we wszystkim aktu, przystępujemy do obrania sobie marszałka. A że nie tylko w województwach naszych ruskich ale w ojczyźnie i prawach zawsze obstający u sprzyjającej potencyi akkredytowany, u zagranicznych dobrze wiadomy, więc my widząc ducha i męstwo przodków swoich chwalebnie naśladującego w osobie JWIMci p. Ignacego na Złotym Potoku i Usiatynie Potockiego, starosty Kaniowskiego, tego do laski marszałkowskiej ziemi naszej zapraszamy, konsyliarzów w akcie pierwszym specyfikowanych potwierdzając a na miejsce, którzy od nieprzyjacielskiej ręki poginęli pod Krakowem, IM. Marszałek współziemianów naszych do tej pracy uprosi sobie.
Działo się w Muszynie dnia 17. kwietnia roku 1769”
10.

Bronicki nie był postacią tej miary, co Kazimierz Pułaski, Józef Zaremba, czy Józef Miączyński, jednakże był postacią znaczącą tej naszej, podkarpackiej konfederacji barskiej. W literaturze przedmiotu znajdujemy raczej wyrywkowe informacje o Jakubie Bronickim. Datę urodzin znamy w przybliżeniu, datę śmierci już nieco dokładniej: luty 1769 r., a miejsce zgonu, i być może pochówku, lokuje się gdzieś na Morawach. Nasuwa się nieśmiałe pytanie: czy jest szansa na odnalezienie tego miejsca?
Na koniec ciekawostka: jedna z córek Jakuba Bronickiego, Aniela, wyszła za mąż za Jana Wiktora h. Brochwicz, też konfederata barskiego. Tenże pochowany jest w kościele św. Wojciecha w Krośnie.

Opracowanie: Marian Kozłowski


Bibliografia:
1 http://www.sejm-wielki.pl/b/6.607.157.
2 Jan Trzecieski, Pamiątki i wspomnienia z ziemi sanockiej, Krosno 1907, s. 58-59. Autor umieszcza przysięgę    Bronickiego w Barze, Konopczyński jako prawdopodobne podaje Podhajce.
3 Wł. Konopczyński, Konfederacja barska, Wyd. Volumen 1991, s. 76.
4 Szczęsny Morawski, Mateyały do Konfederacji Barskiej, Lwów 1851, s. 176-177.
5 Aleksander Brückner, Encyklopedia staropolska, PWN, W-wa 1990, hasło: Okazowanie.
6 Dziennik zdarzeń w mieście Krakowie w czasie konfederacji barskiej. Pisany przez Wojciecha Mączeńskiego,    kupca i obywatela krakowskiego. Wydał Wł. Konopczyński, Kraków 1911.
7 Jadwiga Krasicka, Kraków i ziemia krakowska wobec konfederacji barskiej, Kraków 1927, s. 31, 33.
8 Wł. Konopczyński, Konfederacja barska..., s. 82.
9 Polski Słownik Biograficzny, t. II, hasło: Bronicki Jakób Ignacy h. Korwin.
10 Jan Trzecieski, Pamiątki..., s. 62-63.


Ostatnia aktualizacja:
   25-11-2015 22:57:44

do strony z postaciami Konfederacji Barskiej
do strony głównej Konfederacji Barskiej

stat4u