Zawoje - nieistniejąca łemkowska wieś


Zawoje (łemk. Завої), nieistniejąca obecnie wieś łemkowska, położona była w dolinie górnego Wisłoka i bezimiennego potoku, lewego dopływu wspomnianej rzeki, spływającego ze stoków góry Putyska (647 m) w paśmie Jawornika (na mapach W. Krukara góra zwie się Zawojska). To zdecydowanie najbardziej niedostępna opustoszała wieś łemkowska w Beskidzie Niskim, bowiem zaporą w dotarciu do niej są zarówno natura, w postaci rzeki Wisłok od wschodu, którą trzeba przekroczyć, a od zachodu zwarty kompleks leśny pasma Jawornika, oraz cywilizacja, czyli częściowe ogrodzenie terenów za rzeką, m.in. wzdłuż jej brzegów. Administracyjnie teren byłej wsi obecnie położony jest w gm. Rymanów w powiecie krośnieńskim, a niegdyś była to Ziemia Sanocka w woj. ruskim. Nawza wsi miałaby nawiązywać do ruskiego słowa zawij, znaczącego zakręt. Co miałoby tu zakręcać, trudno powiedzieć, być może Wisłok, który płynąc od Wernejówki do Puław Dolnych wije się zakrętami, choć niezbyt wielkimi obecnie. Ale jeszcze na mapie Miega (XVIII w.) widać, że rzeka mijając okolic wpadającego do niego potoku płynącego przez wieś Zawoje, wywija (zawija) tutaj znaczne podwójne zakola w kształcie litry U.

Trochę historii...

Kiedy tak naprawdę powstała wieś nie wiadomo, ale pierwsza pisana wzmianaka pojawia się w 1589 roku, a jej właścicielem była wtenczas rodzina Sienieńskich. Była to w wówczas niewielka wioska, wszak 100 lat później, w drugiej połowie XVII wieku zanotowano tu zaledwie 5 domów. Z czasem jednak wieś rozrosła się i wybudowano tu cerkiew, choć kiedy, to nie wiadomo. Na pierwszej militarnej mapie austriackiej (1763-1787 - tzw. mapa Miega) wizerunek cerkwi jest zaznaczony. Na pewno stała już w 1761 roku, bowiem opisana jest przez parocha Szklar, a zarazem dziekana dekanatu jaśliskiego Aleksandra de Unichow Stebnickiego, który zapisał, że była: "wielce podła, mizerna, uboga". Jej wyposażenie w postaci starodawnego ikonostasu i obazu w ołtarzu głównym zostało podobnie określone jako "wielce podłe". W 1785 roku zanotowano we wsi 180 osób wyznania greckokatolickiego i później liczba ta cały czas rosła, bowiem blisko 100 lat później (1879r.) w szematyzmie odnotowano 259 osób, a pod koniec tego wieku (1894r.) - 264.

Kolejną cerkiew wybudowano w Zawojach w 1862 roku pw. Michała Archanioła, była drewniana i wówczas społeczność greckokatolicka wsi należała już do parochii (parafii) w Tarnawce, kiedy to w 1786 roku straciła samodzielność w tej kwestii. Obecnie pozostały po niej tyko fundamenty, a samą cerkiew zniszczono po II wojnie światowej. W okresie międzywojennym, społeczność w tej niewielkiej wsi zdecydowała się na wybudowanie szkoły. Stało się to przy wsparciu swoich krewnych będących na emigracji w Ameryce. Problem w tym, że mając już budynek, nie mogli doprosić się o jakiegoś nauczyciela, który by nauczał ich dzieci. Ale w końcu ich marzenie się spełniło, wszak w 1936 roku wspomniany jest tu nauczyciel Gajowski Tadeusz. Dowiadujemy się tego dzięki pewnemu kwestionariuszowi, który miał on wypełnić w sprawie badania środowiska, a nawiązał w nim także do płaskorzeźby występującej w zawojskiej cerkwi notując: "Rzeźba ta to dzieło tutejszego rzeźbiarza Iwana Kabki, który żył przed 70-ciu laty. Rzeźba przedstawia złożenie Pana Jezusa do grobu. (...) Rzeźba wykonana w drzewie lipowym i nakładana złota farba. Z dzieła tego widać, że rzeźbiarz ten był nadzwyczaj uzdolniony". Nawiązując jeszcze do samej szkoły, być może jej fundamenty znajdują się na łąkach niedaleko płynącego Wisłoka, bo są one dość znaczne, prowadzą tam widoczne jeszcze fragmenty schodów, a z boku poniżej znajduje się coś w rodzaju piwnicy. Ale to tylko przypuszczenie.

W czasie II wojny światowej mimo, że we wrześniu 1944 roku prowadzone były w okolicy działania w ramach opercji dukielsko-preszowskiej, wieś szczęśliwie nie ucierpiała za bardzo, ponoć zniszczeniu miał ulec tylko 1 dom. Działania prowadziły tutaj korpusy pancerne, oraz 2 czechosłowacka brygada powietrzno-desantowa, które przedzierały się od Beska doliną Wisłoka. Natomiast już po zakończeniu wojny w 1946 roku, mieszkańcy zostali wysiedleni na teren sowieckiej Ukrainy i tak przestała istnieć ta niewielka wieś. Pozostały po niej i mieszkańcach liczne ślady podmurówek domów, przydomowych piwnic, zdziczałych drzew owocowych oraz cmentarz i cerkwisko. Część północną dawnej wsi pochłonął las, a jedynie łąki opadające ku Wisłokowi są wykorzystywane przez Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki w Odrzechowej, który prowadzi na nich letni wypas jałówek i koni huculskich.

To co pozostało po wsi...

Do obecnych czasów po dawnej wsi zostało wiele śladów. Najbardziej wyrazistym z nich jest przycerkiewny cmentarz, w którego górnej części stała niegdyś cerkiew p.w. Michała Archanioła z 1862 r. Trudno powiedzieć, jak wyglądała ostatnia cerkiew zawojska, bo nie zachowały się chyba żadne jej zdjęcia. Pozostały po niej tylko fundamenty z łamanego kamienia, które bardzo dobrze widać, najlepiej w okresie wczesnej wiosny, bo w okresie późniejszym już ciężko to wypatrzeć. W niektórych opracowaniach (A. Potocki) wspomina się, że porozrzucane luźno kamienie w okolicach cerkwiska to fundamenty dzwonnicy. Szczerze powiedziawszy, ja tam nie zauważyłem czegoś takiego, ani jak tam byłem w 2008 roku, ani ostatnio w 2016. Być może już naprawdę tego nie ma od dawna. Co prawda od strony wschodniej cerkwiska widać niezbyt regularnie poukładane (a raczej rozrzucone) elementy podmurówki czegoś (fot.), ale wg mnie to raczej elementy prezbiterium cerkwi, przyjmując, że była ona orientowana. Bo gdyby w tym miejscu miała stać owa dzwonnica, to sam budynek cerkwi musiałby być niewielki. Ponadto dzwonnica stałaby po wschodniej stronie cerkwi, a więc jakby za nią, przyjmując, że była orientowana. Mogło być i tak, że cerkiew nie była orientowana, wtedy dzwonnica stała by od strony wejścia do cerkwi. Choć znane są przypadki na Łemkowszczyźnie, gdzie cerkiew nie jest orientowana i dzwonnica stoi za prezbiterium, chociażby w Banicy k. Izb. i taki przypadek mógł być i tutaj. Wszystko to niestety dywagacje, ale może kiedyś znajdzie się jakaś fotografia lub opis ostatniej zawojskiej cerkwi i dowiemy się jak było naprawdę.

Wokół cerkwiska mieści się wspomiany wcześniej cmentarz, zachowało się na nim 12 nagrobków, część wykonana z piaskowaca lub wapienia, a niektóre dodatkowo zwieńczone żeliwnym ozdobnym krzyżem (część krzyży wyłamana). Na części z nagrobków znajdują się inskrypcje, z których można odczytać kto jest pod nim pochowany. Widnieją też na nich daty, z których można wyczytać, że dwa najstarsze nagrobki pochodzą z 1894 r., natomiast najmłodszy z nich, to wapienny nagrobek Marii Sekieły (MAPIЯ CEKIEЛA), która zmarła w 1933 roku, a jej nagrobek został wykonany przez sanockiego rzemieślnika M. Kolchawca. Nagrobki te zostały wyremontowane w 2003 roku przez Nieformalną Grupę Kamieniarzy "Magurycz". Obecnie teren cmentarza i cerkwiska jest łatwieszy do zlokalizowania, bowiem został otoczony kamiennymi słupkami między którymi rozciągnięte są druty, uniemożliwiające pasącemu się bydłu wejście nań. Ponadto w obejściu cmentarza w ramach szlaku kulturowego "Śladami historii - wielokulturowość w dolinie Taboru i Wisłoka" wytyczonym przez UG w Rymanowie w 2011 r. postawiono tablicę informacyjną, na której znajdują się dawne i współczesne mapki wsi, a także krótki opis tajże i kilka zdjęć.

Oprócz cmentarza i cerkwiska na terenie dawnej wsi można spotkać piwnice, niektóre całkiem dobrze zachowane, 2 z nich są dość dużych rozmiarów. Można je zobaczyć idąc wzdłuż dawnej drogi (bardzo wyraźnej) w górę potoku i przy bocznej drodze odbiegającej od niej. Tam też wiele miejsc wyplantowanych, gdzie widać poukładane jeszcze podmurówki dawnych chałup łemkowskich. Oprócz nich zauważyć można zdziczałe drzewa owocowe. Oczywiście wszystko to najlepiej zobaczyć, gdy doliną nie zawładnie przyroda, a więc wczesną wiosną. Takie same miejsca po budowlach dawnej wsi można znaleźć poniżej cmentarza, na tarasie opadającej do Wisłoka. M.in. widać tam wyraźnie jakąś większą podmurówkę budowli, do której prowadzą schody, a w dole mieści się zachowana piwnica. Obok widać prowizorycznie zabezpieczoną ocembrowaną studnię.

Oprócz wspomnianych wcześniej obiektów sakralnych, jest w Zawoi jeszcze jeden. Jest nim dawny krzyż, a obecnie tylko postument piaskowcowy, przy dawnej drodze do Tarnawki (droga słabo widoczna, miejscami od cmentarza bardzo zakrzaczona). Zaznaczony on jest na przedwojennej mapie WIG. Tak jak pisałem, krzyża wieńczącego ten cokół brak, brak też jakichkolwiek napisów, ale wokół niego można zauważyć coś w rodzaju ścian z łamanego kamienia otaczających go z trzech stron, z tyłu w formie półokrągłej. Wygląda to tak, jakby tu kiedyś stała kapliczka typu domkowego. Na 3. austriackiej mapie militarnej (1869-1887) w tym miejscu zaznaczony jest obiekt sakralny po raz pierwszy na mapach i ma formę kapliczki. No chyba, że w ten właśnie sposób wykonano otoczkę tego właśnie krzyża, by bardziej uwypuklić go w terenie. W okresie gdy przyroda w pełni "rozwinie swoje skrzydła" ujrzenie cokołu, z nikłej w tym miejscu drogi, jest niemożliwe, choć stoi praktycznie tuż obok.

Jak tu dotrzeć

Do dawnej wsi można dostać się na kilka sposobów, przy czym trzeba wiedzieć, że dostępność jest nieco ograniczona o czym wpominałem wyżej. Najszybciej na teren dawnej wsi jest dostać się, przepławiając się przez Wisłok w miejscu, gdzie wpływa do niego potok płynący przez dawną wieś. Ale taki wariant polecam ekstremalistom :). Przy niskim stanie wody w Wisłoku można przejść w bród i wejść właśnie w V-kształtną dolinkę potoku. Ale nawet jak pokonamy Wisłok, to przejście przez dolinkę potoku wcale nie jest łatwe, najpierw trzeba pokonać współczesne ogrodzenie, a później śliskie kamienie potoku, połamane drzewa zalegające w nim i w końcu wyjść z głębokiego wąwozu w którym płynie. Jak to uczynimy, to już jesteśmy na terenie dawnej wsi. Wybierając ten wariant, samochód możemy zostawić w okolicach palcu zrywkowego za ostatmi zabudowaniami Puław Dolnych (ok. 300 m), gdzie prowadzi droga w kierunku rzeki.

Innym wariantem, zdecydowanie dłuższym, ale za to omijającym przejście przez Wisłok w bród, jest pozostawienie samochodu w okolicach np. miejsca biwakowego (są tu miejsca do palenia ognisk, wiaty i stoły z ławkami) znajdującego się niecałe 300 m przed mostem na Wisłoku jadać w kierunku Wernejówki lub już za mostem, gdzie znajduje się kolejny plac zrywkowy. Właśnie w okolicach tego ostatniego, 130 m za mostem, w prawo odchodzi droga w las, w którą trzeba skręcić. Po ok. 40 m mamy rozdroże, wybieramy prawą odnogę (obecnie mniej wyraźną) i podchodzimy dawną drogą prowadzącą przez młody iglasty las, mijamy jej kulminację, później wąwozik potoku i schodzimy w dolinę Wisłoka, dochodząc do ogrodzenia na skraju lasu i łąk (do tego miejsca ok. 800 m). Tu spotykamy wyłożoną płytami drogę i skręcamy na nią w lewo i ponownie podchodzimy wychodząc po 250 m na łąki dawnej wsi. Ale to nie koniec. Żeby dostać się do miejsca, gdzie znajdowały się zabudowania i cerkiew z cmentarzem, trzeba nam przejść przez tę łąkę już bez drogi, kierując się na wprost i po chwili musimy wejść w dolinę potoku, płynącego w dość w głębokim jarze i dopiero po jego przekroczeniu osiągamy drogę prowadzącą przez dawną wieś Zawoje. Przy czym przechodząc przez wspomnianą łąkę w czasie letnich wypasów trzeba uważać na pasące się tam zwierzęta.

opracowanie: Dariusz Zając

Fot. Dariusz Zając

-----------------------------------

Bibliografia:
A. Potocki, W dolinie górnego Wisłoka i od Rymanowa do Jaślisk i Dukli, Wyd. Apla, Krosno 2003.
W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas, Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej, Sklep Podróżnika, Warszawa 2012.
Z. Szanter, Opis Dekanatu Jaśliskiego sporządzony w 1761 roku przez księdza dziekana Aleksandra de Unichow Stebnickiego, parocha w Szklarach [w:] Sztuka cerkiewna w diecezji przemyskiej, red. J. Giemza, A. Stepan, Łańcut 1999
J. Czajkowski, Studia nad Łemkowszczyzną, MBL, Sanok 1999.
A. Stachowiak, Chrystus z łemkowskiego krzyża, Gorlice 2009.
Tablica informacyjna stojąca na cmentarzu w Zawojach.
Informacje własne.


Ostatnia aktualizacja:
17-02-2017 21:08:32

wróć do strony głównej nieistniejących wsi

stat4u