Polany Surowiczne - nieistniejąca łemkowska wieś


Polany Surowiczne (łem. Пoляни Суровичні), to nieistniejąca obecnie wieś łemkowska, położona w dolinie Surowicznego Potoku (zwanego też Rika), lewego dopływu Wisłoka. Dawna wieś, do 2016 roku administracyjnie położona była w gminie Komańcza (pow. sanocki), ale od 1 stycznia 2017 roku weszła w skład gminy Jaśliska (pow. krośnieński). Jej teren leży w dolinie otoczonej wzgórzami, po północnej stronie są to Polańska (737 m), zwana inaczej Horbki Sabaryniackie i bliźniacza góra Garbki (671 m). Po południowej stronie Ruska Góra (587 m) oddzielająca wieś od Woli Niżnej i bezimienne szczyty położone na wschód od niej. Podobnie jest na zachodzie, gdzie występują bezimienne wzgórza przekraczające 600 m n.p.m. Jeszcze nie tak dawno dotarcie do tej nieistniejącej wsi było nieco utrudnione, bo w zasadzie prowadziła tu jedna w miarę dobra droga od strony płynącego Wisłoka przez nieistniejącą wieś Surowica, z przeprawą przez tę właśnie rzekę. Oprócz niej była jeszcze polna droga przez Biskupi Łan z Woli Niżnej, a także można było tu dotrzeć jeszcze od Puław przez Wernejówkę wzdłuż Wisłoka, ale też przeprawiając się 2 razy przez rzekę. Teraz, od kiedy Lasy Państwowe utworzyły utwardzoną szutrówkę z górnej części Woli Niżnej do samych Polan, a w późniejszym okresie także w dolinę potoku Polańskiego do Wernejówki (uroczyście otwarto ją 5 grudnia 2014), dotarcie tutaj stało się łatwiejsze, choć drogi te są zamknięte dla ogólnego ruchu pojazdów mechanicznych, ale dla piechurów, rowerzystów, czy dla turystów na koniu, jak najbardziej przydatne.

Początki wsi sięgają czasów, kiedy to mieszkańcy pobliskiej Surowicy zaczęli poszerzać swe tereny w kierunku zachodnim, z czasem zakładając nową osadę, która początkowo zwała się Surowiczny Potok. Formalnie lokowano ją na prawie wołoskim w 1549 roku, a niedługo później nastąpił podział obu wsi, wtenczas to właścicielem tych terenów był kasztelan sanocki Zbigniew Siemieński. W czasem wieś rozwijała się i powiększała, przybywało także mieszkańców, a byli to głównie wyznawcy greckokatolicyzmu: w 1785r. - 441, a w 1879r. - 671 osób. Końcem XVII wieku założono tu parochię (parafię), z czasem budując nową cerkiew pw. Michała Archanioła. Jedyny znany jej wizerunek obecnie, to fragmentaryczne przedstawienie na obrazie ukraińskiej malarki Oleny Kulczyckiej z 1926 roku (dzwonnica i cerkiew), a później jeszcze z roku 1938, gdzie przybyła na zaproszenie mieszkańców. W czasie II wojny światowej Niemcy utworzyli we wsi posterunek policji ukraińskiej, a sama ludność była niezbyt przychylnie nastawiona do Polaków, czego wyrazem jest choćby relacja Jana Łożańskiego, wielokrotnie przechodzącego przez tę okolicę w czasie swojej kurierskiej służby. Wyzwolenie wsi nastąpiło 22 września 1944 roku, kiedy to wojska sowieckie parły w kierunku południowym, na pomoc powstańcom słowackim, w ramach tzw. operacji dukielsko-preszowskiej. Jednak po wojnie nadal nie było tutaj spokojnie, za sprawą UPA, która rekrutowała mieszkańców do swoich oddziałów. Także Wojsko Polskie dopuściło się zbrodni na mieszkańcach, kiedy to początkiem 1946 roku zginęło 9 osób. Tego samego roku wiosną, wszyscy mieszkańcy zostali doprowadzeni - z dobytkiem jaki pozwolono im wziąć - do stacji kolejowej we Wróbliku Szlacheckim i stąd wysiedleni na sowiecką Ukrainę. Tak przestała istnieć ta ludna niegdyś wieś łemkowska.

Obecnie po dawnej wsi nie zostało wiele. Wybijającym się elementem krajobrazu jest przycerkiewna dzwonnica, do 2012 roku popadająca w ruinę. Obecnie jej sytuacja zmieniła się na korzyść, bowiem od tego czasu trwa remont prowadzony przez grupkę zapaleńców związanych z Wydziałem Elektrycznym Politechniki Warszawskiej oraz członków Stowarzyszenia "Magurycz" i "Styków". Od połowy 2015 roku, teren na którym stoi dzwonnica i cmentarz zostały przejęte przez Stowarzyszenie Bractwa Młodzieży Greckokatolickiej "Sarepta". Obecnie, po odkuciu starych tynków i zaspoinowaniu ścian dzwonnicy, remont zatrzymał się na etapie zadaszenia dzwonnicy prowizorycznym dachem. Przy wejściu do dzwonnicy wisi mała tablica informacyjna z informacją o wsi i cerkwi w Polanach Surowicznych. Tuż obok dzwonnicy stała niegdyś cerkiew pw. św. Michała Archanioła z 1728 roku (wtenczas zbudowano nawę). 161 lat później, do nawy dobudowano prezbiterium (sanktuarium), a dopiero początkiem XX wieku powstał babiniec (1903r.). W międzyczasie, w 1828 roku, została postawiona wspomniana wcześniej dzwonnica. Obecnie miejsce po cerkwi nie jest zbyt dobrze wyeksponowane, niemniej jednak gdy teren nie jest zarośnięty, można dojrzeć obrys fundamentów. Natomiast znajduje się tu przycerkiewny cmentarz, na którym stoją 4 nagrobki wykonane z piaskowca, nieco zniszczone i nadszarpnięte zębem czasu. Teren ten dość gruntownie został oczyszczony w 1991 roku przez Klub "Styki" w ramach obchodów 10. rocznicy założenia Chałupy Elektryków, kiedy to znalezione nagrobki leżące na ziemi, czy pod nią, zostały postawione na nowo. Tu można obejrzeć film z tego oczyszczania i późniejszego poświęcenia: film. W kwietniu 2016 roku ponownie doszło do uprzątnięcia cerkwiska i przycerkiewnego cmentarza, odsłonięto wówczas fundamenty cerkwi, dokładnie je mierząc.

W głębi za dzwonnicą i cerkwiskiem, po minięciu małego wąwozu, w otoczeniu drzew mieści się cmentarz parafialny dawnych mieszkanców tej wsi. Znajdziemy tam 8 kamiennych nagrobków, w tym jeden z ciekawym kutym metalowym krzyżem i takim samym ogrodzeniem wokół niego. One także są nieco nadszarpnięte przez czas. Wśród nich jest jeden charakterystyczny nagrobek w formie słupa zwężającego się ku górze zwieńczonego małymi kubicznymi krzyżami, na którego jednej ze ścian mieści się powoli zacierająca się inskrypcja mówiąca o tym, że pochowany jest tu dr med. Emil Tittel lekarz ze Lwowa zmarły w czasie panującej tu epidemi 16.08.1873 roku. Na tym samym cmentarzu, mniej więcej na jego środku można zauważyć już ledwo widoczny leżący stary drewniany krzyż. Cmentarz został oczyszczony, podobnie jak i cerkwisko, w kwietniu 2016 roku.

polany surowiczne nieistniejąca wieś łemkowszczyzna beskid niski

Jako że w dolinie po istniejącej tu niegdyś wsi od dawien dawna gospodaruje Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki z Odrzechowej prowadzący letnie wypasy bydła, obok dzwonnicy stoi budynek obory, w którym zganiane są z polańskich łąk krowy i buhaje. Idąc dalej drogą przez dawną wieś spotykamy w głębi jedyny budynek w tej dolinie. Ale zanim o nim, to najpierw kilka słów o stojących dalej, a bliżej drogi sterczących dwóch kominach. To w tym miejscu stała niegdyś chata zwana "Ranczo w Dolinie" zbudowana m.in. dla osób wypasających tutaj bydło i pilnujących ogierów, która spłonęła 10 czerwca 2005 roku. Na wiosnę 2008 roku Zakład z Odrzechowej oraz bywalcy i miłośnicy Polan Surowicznych odbudowali po pożarze chatę nazywając ją "Ranczo Karolina" (budowa trawała od 2006 roku). Niestety niedługo później, 13 maja 2008 roku nieznani sprawcy podpalili chatę, która spłonęła doszczętnie. Wyznaczono nawet nagrodę za pomoc w ujęciu sprawców podpalenia w wysokości 5000 zł. To właśnie po tym obiekcie sterczą do dziś te kominy. Po tym drugim pożarze chaty już nie odbudowano, choć były takie zamiary, postawiono dla bacy barak, coś na wzór wozu Drzymały, który stoi tam do dziś. Obecnie obok "starego" wozu, w obejściu stoją dwa nowe, postawione z dotacji unijnych w ramach projektu: Inwentaryzacja przyrodniczo cennych obszarów Natura 2000 zlokalizowanych w Beskidzie Niskim wraz z edukacją ekologiczną".

Jak już wspomniałem, w głębi, nieco dalej drogi stoi "Chałupa Elektryków", którą od 1981 roku prowadzi Klub Turystyczny Elektryków "STYKI" działający przy Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Chatka jest czynna w okresie w wakacji, w większość przerw świątecznych oraz podczas dłuższych weekendów. Mimo że zajmują się nią "elektrycy" prądu w chatce nie ma :), podobnie jak i bieżącej wody, która jest dostępna w studni z żurawiem obok chatki. Natomiast kąpiel można zażyć w potoku Surowicznym, na przeciw chatki po drugiej stronie drogi. Jest tam nawet stosowny napis na desce, że woda ma 18 stopni :). W chatce przechowywany jest m.in. krzyż z kopuły nieistniejącej polańskiej cerkwi. Więcej informacji o chatce można znaleźć na stronie: http://styki.ee.pw.edu.pl/ lub http://styki.ee.pw.edu.pl/joomla/

Idąc dalej przez dawną wieś w kierunku zachodnim spotkać możemy zdziczałe drzewa owocowe, świadczące o istniejących tu niegdyś domostwach. Natomiast na jednej z łąk opadającego stoku Polańskiej możemy znaleźć kapliczkę z łamanego kamienia, niestety w ruinie. Żeby ją odnaleźć należy minąć i nową drogę stokówkową od górnej części wsi Wola Niżna, jak i drogę na Biskupi Łan i dopiero po niecałych 300 metrach zejść na łąkę. Kapliczka znajduje się ok. 140 m od drogi. W internecie można było niegdyś zobaczyć zdjęcie archiwalne tej kapliczki (bodajże na fb), jak jeszcze była cała, włącznie z dachem (nieco zniszczonym) i wieńczącą go cebulastą kopułką bez krzyża. Ale obecnie znalezienie tego zdjęcia na tym portalu jest praktycznie niewykonalne.

Jako ciekawostkę można dodać, że na terenie nieistniejącej wsi w 1992 roku zorganizowano drugi w Polsce zlot osób poszukujących różnych dróg życia, filozofii i wyznań pod nazwą Rainbow Family (pierwszy odbył się w 1991 roku w Tworylnem w Bieszczadach), w którym uczestniczyło ok. dwa tysiące członków i sympatyków Tęczowej Rodziny. Ciekawie o tym opisuje Krzysztof Potaczała w III części swojego cyklu Bieszczady w PRL-u, choć opis ten głównie dotyczy Tworylego.

polany surowiczne nieistniejąca wieś łemkowszczyzna beskid niski

Nierozerwalnie z Polanami Surowicznymi wiąże się pobliski szczyt o nazwie Polańska (737 m n.p.m.), zwany przez dawnych mieszkańców Horbki Sabaryniackie. To najwyższe wzniesienie w tej okolicy, o którym nawet powstała piosenka zespołu Dom o Zielonych Progach pt. "Polańska", gdzie w refrenie padają słowa: Jeszcze chwila, jeszcze dwie / I znów stanę u stóp raju / Przed Polańską, gdzie we mgle / Gniade konie skubią trawę... W tejże piosence wspomniana jest tu ogólnie okolica Polan i one same, w tym pobliski Biskupi Łan, czy stojąca tu samotna dzwonnica. Można jej posłuchać tutaj. Szczyt jak wiele innych w Beskidzie Niskim, z tym, że roztacza się jeszcze z niego widok, niestety z roku na rok coraz bardziej zarastający, więc kto chciałby coś stąd zobaczyć, to powinien się spieszyć. Ładne widoki roztaczają się jeszcze z także zarastających polanek na stoku wschodnim, z widokiem m.in. na pasmo Bukowicy. Na jednym z drzew na szczycie zawieszona jest mała kapliczka, wraz z tabliczką z nazwą szczytu i wysokością 737 m wyrytą w drewnie. Jest też druga taka tabliczka, zawieszona w ramach akcji PTTK Jasło "Korona Beskidu Niskiego", ale grafika jej wykonania i krój liter biją jakoś rażąco po oczach - oczywiście każdy może miec swoje zdanie :) - ponadto na której nie wiedzieć czemu, szczyt jest o 1 m wyższy niż na tej pierwszej (Geoportal podaje dokładnie 737,3 m n.p.m.). Oprócz nich jest też drogowskaz kierujący nas do Chałupy Elektryków. Przez sam wierzchołek przechodzi obecnie szlak kurierski JAGA-KORA, który prowadzi stąd do Polan Surowicznych, a później przez Wolę Niżną i Wyżną do Jasiela. W drugą stronę przez Jawornik do Rymanowa Zdroju. Jest to szlak wyznakowany na pamiątkę historycznej trasy kurierskiej Komendy Głównej ZWZ AK z czasów II wojny światowej, który pokonywali kurierzy ze stacji kolejowej Wróblik Szlachecki przez Beskid Niski do granicy państwa, a dalej przez Słowację do Budapesztu. Wyznakowany jest znakami w postaci białego kwadratu, na którym widnieje czerwony symbol Polski Walczącej i czarnymi napisami w koło niego: Beskidzka trasa kurierska JAGA-KORA.

opracowanie: Dariusz Zając


Fot. Bożena Jurkowska, Dariusz Zając

-----------------------------------

Bibliografia:
J. Czajkowski, Studia nad Łemkowszczyzną, MBL, Sanok 1999.
W. Grzesik, T. Traczyk, Beskid Niski. Od Komańczy do Bartnego, Wyd. Stanisław Kryciński, Warszawa 1992.
A. Potocki, W dolinie Górnego Wisłoka i od Rymanowa do Jaślisk i Dukli, OW "APLA", Krosno 2003.
http://www.odrzechowa.izoo.krakow.pl/
Informacje własne.


Ostatnia aktualizacja:
17-01-2017 12:59:14

wróć do strony głównej nieistniejących wsi

stat4u