Długie - nieistniejąca łemkowska wieś


Długie (łemk. Dołhe), to nieistniejąca obecnie wieś łemkowska, położona była w dolinie bezimiennego potoku (choć na mapie katastralnej z 1851 roku widnieje nazwa Dlózanka), dopływającego z prawej strony do Wisłoki, a także nad wspomnianą rzeką. Centralna część wsi ciągnęła się od doliny Wisłoki w kierunku Wyszowatki, a ostatnie zabudowania znajdowały się nieopodal przełęczy, gdzie obecnie stoi jeszcze krzyż graniczny pomiędzy obydwoma wsiami. Oprócz tego samotny dom znajdował się w kierunku Radocyny, gdzie obecnie mieści się schronisko Nadleśnictwa Gorlice o nazwie „Woryń”, a po drodze tam mieścił się jeszcze tartak. Dawna wieś administracyjnie położona jest w powiecie gorlickim w gm. Sękowa. Teren wsi to dość rozległe łąki, które ciągną się po obu stronach doliny po okoliczne zalesione wzgórza. Po północnej stronie są to Debra (599 m) i Dąb (676 m), które objął Magurski Park Narodowy, natomiast po południowej bezimienne wzgórze o wysokości 642 m ciagnące się dalej ku granicy, kulminując tam na Dębim Wierchu.

Trochę historii...

Historia wsi - przynajmniej na kartach pisanych - pojawia się w 1541 roku, kiedy to Stadniccy kupują te tereny wraz z tą wsią od Wojszyków. 40 lat później odnotowano tu 3 dworzyszcza wołoskie i jedno sołtysie. Do 1799 roku Długie było samodzielną parafią, ale w tymże roku straciło ją na rzecz pobliskiej Radocyny. Niewiadomo jest kiedy powstała tu pierwsza cerkiew, a ta o której wiadomo wybudowano ją w 1745 roku i była pw. św. Dymitra. Kolejną świątynię wybudowano w 1898 roku, niestety nie przetrwała do naszych czasów, choć stała jeszcze po II wojnie światowej. W 1900 roku było tutaj 42 domy i 226 mieszkańców. W czasie I wojny światowej toczyły się tutaj działania wojenne na przełomie 1914/1915 roku i sama wieś dość znacznie ucierpiała przy tym. Pokłosiem tych walk jest utworzony tu cmentarz o numerze 44 projektu Dusana Jurkowicza, należący do okręgu cmentarnego nr I - Żmigród, a umiejscowiony przy istniejącej wówczas cerkwi greckokatolickiej. 13 osób w czasie I wojny światowej trafiło z Długiego do obozu w Thalerhofie. Gdy w maju 1915 roku ruszyła ofensywa państw centralnych spod Gorlic, mieszkańcy obawiając się represji z ich strony, uciekali wraz z wojskami rosyjskimi na wschód, później wracając w rodzinne strony.

W 1928 roku mieszkańcy Długiego, podobnie jak w wielu innych wsiach łemkowskich, powrócili do wiary swoich przodków, przechodząc z grekokatolicyzmu na prawosławie (takie tendencje ujawniły się tutaj znacznie wcześniej, bo przed I wojną, zapewne za sprawą Maksyma Sandowycza, duchownego prawosławnego z pobliskiego Grabiu). Niestety po konwersji jako prawosławni nie mogli użytkować swojej dotychczasowej świątyni, która w dalszym ciągu była własnością kościoła greckokatolickiego, więc rok później (1929r.) wybudowali swoją własną, po lewej stronie drogi jadąc do Wyszowatki, mniej więcej w połowie wsi, gdzie do dziś stoi jedna z kapliczek z 1907 roku. Ta świątynia także przetrwała II wojnę światową i późniejsze wysiedlenia, a została rozebrana przez robotników PGR-u, a z pozyskanego materiału zbudowano stajnię w Jasionce, która ponoć rażona później piorunem spaliła się, pozostały tylko fundamenty.

Przed wojną w Długiem mieszkało 39 rodzin. Po zakończeniu wojny, jeszcze w 1945 roku, znaczna część mieszkańców wsi wobec wzmożonej agitacji wyjechała dobrowolnie (choć nie w każdym przypadku) do Związku Radzieckiego, na teren sowieckiej Ukrainy (okolice Donbasu), zabierając swój dobytek, w tym wyposażenie ruchome cerkwi, które ponoć przepadło na granicy. Z tych przesiedlonych na Ukrainę udało sie wrócić w 1946 roku na Łemkowszczyznę trzem rodzinom, które zamieszkały w Radocynie. Po wysiedlaniach z 1945 roku pozostało tylko 6 rodzin, które gospodarowały jeszcze przez 2 lata w swojej wsi, po czym wysiedlono ich w ramach operacji "Wisła" w maju 1947 roku. Zostali wywiezieni na północ Polski w olsztyńskie, okolice Elbląga, Fromborka. Wieś opustoszała, pozostały tylko domostwa, pola, sady, cmentarz parafialny i wojenny, kapliczki i krzyże oraz obie cerkwie. Z czasem przyroda zaczęła odbierać sobie to, co człowiek jej niegdyś zabrał, choć trzeba przyznać, że terenów otwartych jest tu jeszcze bardzo dużo. Jako ciekawostkę można podać, że najprawdopodobniej przez przeoczenie urzędników nie objął Długiego dekret z 1947 roku dotyczący przejęcia mienia pozostawionego przez wysiedlonych do ZSRR, ani dekret z 1949 roku, więc formalnie wysiedleńcy cały czas byli właścicielami ziemi. W nie tak odległym czasie, jedynymi sezonowymi mieszkańcami dawnej wsi byli pracownicy wypalający tutaj węgiel drzewny, a obecnie jeszcze czasem spotkać można tutaj pasterzy wypasających owce. Jako ciekawostkę można dodać, że na terenie dawej wsi kręcono sceny do filmu "Wino truskawkowe", który powstał na podstawie Opowieści galicyjskich Andrzeja Stasiuka. W filmie można było zobaczyć dymiące, a nieistniejące już retorty oraz krzyż na przełęczy Długie i widoczną stamtąd dolinę po byłej wsi.

To co pozostało po wsi...

Do obecnych czasów pozostały różne pamiątki po dawnych mieszkańcach, wszystkie one rozciągnięte są na całej długości tej nieistniejącej obecnie wsi, ale pierwszy krzyż, który zaliczyć można do tej wsi, znajduje się na łące między płynącą Wisłoką w kierunku Czarnego a drogą tam biegnącą. Obecnie jest ogrodzony żerdziami. Zaraz na początku wsi, już na prawym brzegu Wisłoki, mieści się cmentarz parafialny z nagrobkami kamiennymi czy kamiennymi z metalowym krzyżem, niektóre bogato zdobione w postaci płaskorzeźb. Znajduje się tam też tablica na której widnieje napis: Cmentarz łemkowskiej wsi Długie wysiedlonej w roku 1947. Obiekt chroniony. Po drugiej stronie drogi, na przeciw cmentarza pozostał plac po stojących tutaj retortach do wypalania węgla drzewnego. Stała tu także duża wiata, ale została rozebrana kiedy wywieziono piece, jeszcze w 2012 roku można było to zobaczyć na własne oczy.

Idąc dalej w kierunku Wyszowatki, wygodną szutrową drogą, po chwili dochodzimy do miejsca, gdzie po lewej stronie, nieco na wzgórku zlokalizowano w czasie I wojny cmentarz poległych żołnierzy obu zwaśniownych armii. To cmentarz z okręgu nr I - Żmigród, którego projektantem był słowacki architekt Dusan Jurkovicz. Pochowano tutaj 37 Austriaków (głównie z 27. Pułku Piechoty) oraz 208 poddanych cara rosyjskiego. W 1998 roku dokonano remontu tego cmentarza, a w zasadzie odtworzenia, bo od czasów jego budowy nie zachował się praktycznie żaden element. Niestety mimo dobrych chęci nie zadbano odpowiednio o zachowanie pierwotnego wyglądu architektonicznego z czasów jego budowy. Ponadto teren cmentarza został znacznie pomniejszony, a ekshumacji nie przeprowadzano, więc znaczna część poległych znajduje się poza obecnym obrysem cmentarza. Obrys ten został swego czasu zaznaczony w terenie w postaci drewnianych słupków i żerdzi, więc można zobaczyć o ile go zmniejszono. W 2015 roku spadł centralny drewniany krzyż na tym cmentarzu, którego dolna część przegniła i krzyż uderzając w betonowy murek za nim, złamał się. Miejmy nadzieję, że podczas kolejnego remontu doczekamy się odtworzenia go na postawie materiałów archiwalnych, które są dostępne dla tego cmentarza. A remont ten ma odbyć się na wiosnę 2018 roku.

Będąc przy cmentarzu z I wojny, jak dobrze się rozejrzymy po łące znajdującej się za nim, zobaczymy samotnie stojący kamienny krzyż, typu łacińskiego z 1869 r. dłuta bartniańskiego kamieniarza Matija Cirkota. Przed nim stała niegdyś greckokatolicka cerkiew pw. św. Dymitra, zarówno ta z 1745 roku, jak i ta późniejsza z 1898 roku, która została rozebrana w 1956 r. Po cerkwi nie ma żadnego śladu w postaci podmurówki itp., nie zachowała się też żadna fotografia, przynajmniej nie udało mi się takowej zobaczyć. Warto więc w tym miejscu przytoczyć cytat z Teki grona konserwtorów Galicji Zachodniej z 1900 roku mówiący o cerkwi w Długiem, ale tej z 1745 roku: Cerkiew ś. Demetryusza. Według tradycyi była cerkiew od czasów niepamiętnych (...) Na budowę cerkwi dał materyał Franciszek Lubomirski, a zbudował ją według tradycyi bogaty gospodarz miejscowy Kot, czy też Kotlik, którego nazwisko wypisane jest na ścianie. Miejsce, na którem cerkiew zbudowano, do dziś dnia nosi nazwę »Kotówka«. Dalej następuje opis obiektu: Budynek jest z miękiego drzewa. Wewnątrz znajduje się stary ikonostas z obrazami na płótnie; są także inne stare obrazy, a na ścianach napisy kirylicą z r. 1720 opowiadają o współczesnych wydarzeniach. — Jest też dzwon z datą r. 1608. Obie te wiadomości oparte są na Schematyzmie ruskim z roku 1879. Nieco inaczej cytuje to Jerzy Tur: Według miejscowej tradycji miał tę cerkiew zbudować początkowo bardzo maleńką tylko z czterech ścian, czworoboczną, bez sanktuarium i bez dzwonnicy pozostającą (...) i dalsza część jest o budowniczym o nazwisku Kot. Później autor dodaje jeszcze, że: Wspomniana cerkiew w Długiem "z czterech ścian" tylko złożona, wydaje się być reprezentantem odrębnego typu cerkwi, przeniesionego zza Karpat przez osadników "wołoskich". Wynika z tego, że później cerkiew musiała być rozbudowana, bo oto o tej samej cerkwi dowiadujemy się z tablicy informacyjnej o wsi powieszonej na symbolicznych drzwiach łemkowskiej chyży, gdzie autorzy powołując się na Inwentarz klucza myscowskiego z 1758 roku napisali że cerkiew: (...) z drzewa zbudowana, od góry do dołu gontami podbita i dalej że "była konstrukcji zrębowej, trójdzielna, zwieńczona trzema kopułami, harmonijnie powiązana z otaczającym ją krajobrazem".

Mimo zniszczenia cerkwi i najprawdopodobniej braku ich wizerunku jednak coś pozostało po niej, jest to ikona Świętego Mikołaja Cudotwórcy, która przechowywana jest w sanockim Muzeum Historycznym (fot. poniżej). Natomiast sam krzyż być może jest elementem przycerkiewnego cmentarza, choć nie udało mi się dotrzeć do źródła, które wspominają o takowym cmentarzu przy cerkwi w Długiem, co nie oznacza że takiego tam nie było, wszak pierwsze cmentarze lokowane były przy świątyniach. Co prawda wspomniane jest o cmentarzu przycerkiewnym na przywoływanej już przeze mnie tablicy informacyjnej, ale jego dalszy opis wskazuje na cmentarz parafialny położony niedaleko Wisłoki. Natomiast na pewno taki cmentarz powyżej cerkwi jest zaznaczony na mapie katastralnej z 1851 roku. Dodatkowym potwierdzeniem faktu, że taki cmentarz przy cerkwi istniał, może być wykorzystanie nowoczesnych technik fotogrametrii, gdzie możemy zobaczyć wyraźnie miejsce po cerkwi, a powyżej niego obrys jeszcze czegoś, i zapewne jest to właśnie teren przycerkiewnego cmentarza, oto ten widok.

Wracając do drogi głównej, maszerując dalej w kierunku Wyszowatki po chwili napotykamy pierwszą kamienną kapliczkę z datą 1904 roku i nazwiskiem fundatora. Kapliczka posiada metalowe drzwiczki z krzyżem typu wschodniego, a wieńczy ją kamienny krzyż tego samego typu z wnęką zapewne na ukrzyżowanego Chrystusa, którego brak. Później wędrując w górę doliny takich obiektów małej architektury sakralnej jest jeszcze kilka w lepszym lub gorszym stanie. Ostatni znajduje się na samej przełęczy zwanej Długie, a jest to kamienny krzyż także Matija Cirkota (to on m.in. "zagrał" we wspomnianym wcześniej filmie). Obiekty te były notorycznie niszczone i przewracane, ale też były remontowane w latach 80. XX wieku, a jedną z kapliczek z 1907 roku wyremontowano w 2012 roku. Jest jeszcze jeden charakterystyczny krzyż w Długim, o którym warto wspomnieć, bo budzi on niejako zdziwienie. Chodzi mi o żeliwny krzyż na piaskowcowym cokole z 1888roku, który oprócz ukrzyżowanego Chrystusa posiada jeszcze dodatkową parę rąk, po jego bokach, ponadto widać, że był połamany i naprawiany. To krzyż stojący dawniej na posesji rodziny Sabatowiczów, a dlatego tak wygląda obecnie, że mieszkający obecnie we wsi Siary, przedstawiciel tej rodziny Pan Dymitro poskręcał połamany wówczas krzyż leżący w trawie, ale całego Chrystusa nie odnalazł, znalazł tylko same jego ręce, które przykręcił do krzyża. Później zapewne dołożono postać Chrytusa i dlatego mamy taki widok z dodatkowymi dłońmi. Wędrując w górę dawnej wsi, spotkamy po prawej stronie drogi pamiątkowe symboliczne drzwi łemkowskiej chyży, które postawiono w kilku nieistniejących wsiach Łemkowszczyzny w ramach projektu "Drzwi do zaginionego świata". Na drzwiach znajduje się tablica informacyjna o wsi, z rozmieszczeniem domów przed wysiedleniami i nazwiskami ich właścicieli oraz symboliczny numer domu - 12.

Szlaki turystyczne

Przez dawną wieś (przez jej dolną część) prowadzi żółty szlak pieszy PTTK z Folusza do Koniecznej, którym można tu dotrzeć od strony Wołowca i Nieznajowej lub z Koniecznej i Radocyny. Innym szlakiem pieszym, jest szlak zielony Lasów Państwowych im. Jana Jaworeckiego (był kierownikiem schroniska w Radocynie i popularyzatorem tej okolicy) znakowany w terenie zielonymi literami LP a pod literami znak szlaku biało-zielony-biały, podobny do znaków szlaku PTTK. Przez Długie prowadzi jego odnoga z Radocyny przez osuwiskowe jeziorko na przełęcz Długie i dalej przez całą dawną wieś. Oprócz szlaków pieszych mamy tutaj także szlaki rowerowe, ale nie znakowane w sposób tradycyjny więc nie znajdziemy co jakiś czas malowanych lub przykręconych tabliczek znaków szlaku. Pierwszym z nich jest Główny Karpacki Szlak Rowerowy koloru czerwonego, znakowany tabliczkami w szczególnych miejscach (np. na przełęczy Długie) oraz dużymi tablicami w niektórych miejscowościach z rozrysowaną trasą. Drugim szlakiem rowerowym jest tzw. szlak transgraniczny koloru niebieskiego, a zaczynający się (kończący) na przełęczy Długie i prowadzący przez dawną wieś, Czarne, Krzywą do Uścia Gorlickiego, dalej przez Brunary i Izby do Muszyny. Są tutaj też trasy dla narciarzy utworzone w ramach projektu "Śnieżne trasy przez lasy" w gmienie Sękowa, które powstały jako wspólna inicjatywa członków Stowarzyszenia Rozwoju Sołectwa Krzywa, właścicieli okolicznych gospodarstw agroturystycznych oraz miłośników narciarstwa śladowego. Tutaj mapka tras. Jest jeszcze szlak dojściowy (kwadrat biało-czarny) z drogi głównej, zaczynający się przy mostku przez Wisłokę do cmentarza z I wojny światowej nr 44 wyznakowany przez PTTK Gorlice.

Jak tu dotrzeć

Do Długiego dostać się można z różnych stron. Najdogodniejszy dojazd samochodem jest od strony Krempnej przez Świątkową, Rozstajne i Wyszowatkę, gdzie za tą ostatnią wsią kończy się asfalt i zaczyna droga szutrowa, dobrze utwardzona i w miarę równa. Wariant ten ma także taki plus, że nie trzeba przekraczać Wisłoki w dolnej części wsi, a jak wiemy może ona znacznie przybrać w czasie roztopów, czy ulewnych deszczy, co uniemożliwi nam przejazd w bród. Co prawda jest tam drewniany mostek, ale z jego stanem technicznym różnie bywa. Drugim wariantem jest dojazd tutaj od strony Krzywej i Jasionki, gdzie kończy się asfalt i zaczyna utwardzona szutrówka, ale miejscami (szczególnie na zjeździe do Czarnego) jest dość nierówna, choć ponoć ma tu być poprowadzony asfalt. Możliwy jest też dojazd od strony Zdyni, przez nieistniejąca wieś Lipna i obok hotelu Woryń. To utwardzona szutrówka, dość równa, prowadząca przez tereny leśne, ale przejazd nią uwarunkowany jest pewnymi zasadami, z którymi można zapoznać się wjeżdżając na nią, bowiem nie jest to droga publiczna. A oto zasady korzystania.

opracowanie: Dariusz Zając

Fot. Bożena Jurkowska, Jan Majewski, Dariusz Zając

-----------------------------------

Bibliografia:
J. Czajkowski, Studia nad Łemkowszczyzną, MBL, Sanok 1999.
W. Grzesik, T. Traczyk, Beskid Niski. Od Komańczy do Bartnego, Wyd. Stanisław Kryciński, Warszawa 1992.
J. Tur, Architektura cerkiewna, [w:] Łemkowie. Kultura-Sztuka-Język, Wyd. PTTK "Kraj", 1987.
Teka grona konserwatorów Galicyi Zachodniej. Tom I, Kraków 1900.
Informacje o cmentarzu wojennym nr 44 pochodzą ze strony M. Łopaty: http://www.cmentarze.gorlice.net.pl/
Wspomnienia mieszkańca wsi Dymitra Sabatowicza z filmu: "Dweri Łemkiwszczyny" - Roman Kryk, Fundacja "Losy Niezapomniane" 2011.
Wspomnienia mieszkańca wsi Dymitra Sabatowicza z filmu: "Sabatowicz z Długiego" - Fundacja "Losy Niezapomniane" 2016.
Informacje własne.


Ostatnia aktualizacja:
23-10-2017 16:58:08

wróć do strony głównej nieistniejących wsi

stat4u