Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się w gazecie „Region Jasielski” nr 3 (57) 2006, w cyklu „Wędrówki po regionie”.
Tu został rozszerzony i zaktualizowany.

Wzgórze zamkowe „GOLESZ” i okolice


W tym artykule przeniesiemy się w pasmo Pogórza Karpackiego najbliższe jasielskiemu grodowi, czyli na Wzgórza nad Warzycami, które są najbardziej na południe wysuniętą częścią Pogórza Strzyżowskiego. Całe to pasmo, zwane też Garbem Warzyckim, rozciąga się od doliny Wisłoki w okolicach Krajowic na zachodzie, do doliny rzeki Wisłok w okolicach Przybówki na wschodzie. Szczyty osiągają tutaj niewielkie wysokości – najwyższy z nich, Babia Góra liczy sobie 387 m n.p.m. – ale to akurat nie powinno nas martwić. W zamian występuje tutaj wiele pamiątek przeszłości, tej bardzo odległej, jak i tej nie tak dawnej, ponadto osobliwości przyrody oraz ładne widoki na Kotlinę Jasielską oraz Beskid Niski, a przy sprzyjającej pogodzie znacznie dalej.

austriacki słup cmentarny

Jako, że całe to pasmo jest dość rozciągnięte, nas interesować będzie zachodnia jego część. Aby zapoznać się z tym terenem, skorzystamy z dogodności jakim uraczyła nas m.in. gmina Jasło znakując w 1995 roku szlak spacerowy Święcany - Przybówka. Dokładniej pisząc, skorzystamy z jego fragmentu. Niestety fakt, że został on wyznakowany już „chwilę” temu, odcisnął piętno na jego obecnym oznaczeniu w terenie, bowiem nigdy później nie został odnowiony jak się to normalnie czyni ze szlakami. Innymi słowy w wielu miejscach oznakowanie jest fatalne, a są miejsca i odcinki, gdzie w ogóle go nie ma, i jak pokazuje życie, nikt nadal się tym nie interesuje (pomijając fakt, że chwalą się nim w każdym folderze czy przewodniczku).

cmentarz 36 37 cmentarz 36 37 zima

Naszą wędrówkę najlepiej rozpocząć wysiadając na przystanku Jasło – Krajowice (1), czyli na następnym przystanku za Podzamczem. Idąc od przystanku, z powrotem w kierunku Jasła, pierwszy znak szlaku zobaczymy po 200 m, natomiast po 350 m dochodzimy do betonowego słupka oznaczającego dojście do cmentarza wojennego nr 36 (w okolicy stoją też drogowskazy Szlaku frontu wschodniego I wojny światowej). W tym miejscu, szlak opuszczając drogę krajową 73 skręca w lewo i wraz z nim wspinamy się lekko w górę asfaltową dróżką, która kończy się przed bramą prywatnej posesji. Obchodząc tą posesję z lewej strony, po chwili dochodzimy do granicy lasu. Stąd jeszcze około 150 metrów zataczając łuk leśną drogą i dochodzimy do tabliczek wskazujących lokalizację wspomnianego już cmentarza wojennego, który znajduje się stąd około 50 m (tabliczki na drzewach, mało widoczne bowiem teren zakrzaczony). W zasadzie są to 2 cmentarze, bowiem na tablicy widnieje napis, że to cmentarz nr 36 i 37. A dlatego tak jest, że po ekshumacji żołnierzy z cmentarza nr 37 w Krajowicach tu właśnie ich przeniesiono, dobudowując jeszcze jeden taras. Tam pozostał tylko pomnik. Skąd wziął się ten i inne tego typu cmentarze na tym terenie można poczytać: tutaj lub w innych dostępnych w internecie stronach.

Po obejrzeniu cmentarza wracamy na nasz szlak, którym podążamy w kierunku głównego celu naszej wycieczki. A tym celem jest wzgórze zamkowe „Golesz”. Nazwa ta, w dawnych czasach oznaczała goły, odkryty teren, w przypadku „naszego” Golesza – odkryte wzgórze, górujące tutaj nad doliną Wisłoki. Było to najwidoczniej bardzo dogodne, strategiczne miejsce, skoro historycy i archeologowie dopatrują się tutaj grodziska już w XII-XIII wieku. Dopiero później, w miejsce ziemno-drewnianego grodu, w XIV wieku stanął zamek zbudowany z kamienia. Był on m.in. twierdzą strzegącą traktu handlowego prowadzącego doliną Wisłoki w kierunku Węgier a także siedzibą starosty jasielskiego (urzędował tu prawdopodobnie rycerz Zyndram z Maszkowic). W tym czasie zamek należał do zakonu benedyktynów tynieckich i pozostał w ich władaniu aż do rozbiorów. Nie raz w tym czasie musiał bronić się przed różnymi najazdami. Niestety wiek XVII, charakteryzujący się licznymi wojnami i konfliktami, był tym, który przyczynił się do powolnego jego upadku. Stało się to głównie po najeździe wojsk księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego w 1657 roku, który pustoszył wówczas tereny południowej Polski. Wtedy to zamek został zdobyty, po czym opustoszał z czasem chyląc się ku ruinie.

Mimo tego, owe ruiny początkiem XIX wieku doczekały się – jak dziś byśmy to ładnie nazwali – rewitalizacji. Bowiem na ich bazie, ówczesny właściciel pobliskich fabryk tkackich Achilles Johannot urządził swego rodzaju park wypoczynkowy: (...) ozdobił je ścieżkami, poręczami brzozowemi, mostkami zawieszonemi ponad przepaściami, zgoła ze starego poczciwego boru jodłowego wyrobił rodzaj parku dosyć ozdobnego, a mianowicie ułatwił dla mieszkańców Jasła tę dla nich w niedziele i święta ulubioną przechadzkę. To też wdzięczna okolica nie zapomniała tego Francuzowi (...) i nazwała to miejsce przez niego upiększone Żanotówką, nakręcając tym sposobem jego francuzkie imie do nazwy polskiej – pisał Maciej Bogusz Stęczyński w książce „Okolice Galicyi” w rozdziale "Ostatki zamku w Krajowicach" wydanej we Lwowie w 1847 roku. Stęczyński będąc tam na miejscu w połowie XIX w. narysował stojące jeszcze ruiny jeden z baszt, którą opisał nawiązując ogólnie do zamczyska następująco: "(...) a w samym onego środku na lekkiem wywyższeniu, stanowiącem sam cypel góry, sterczą gruzy jakiegoś zamczysku, którego ułamek pozostały, jakby z baszty jakiej, mchem odwiecznym porosły świadczy o wielkiej jego starożytności". Po opisie ruin zamczyska zachwyca się także widokami rozpościerającymi się na okolicę, pisząc: "Ztąd bowiem gdy wędrownik znurzony rzuci oko przed siebie, ujrzy całą obszerną równinę okalającą Jasło otoczone wieńcem drzew i ogrodów; a na niej mnogie wioski, pagórki zielonością umajone, gaje; środkiem płynie Wisłoka i dalej nieco łączy się z Ropą; a jeszcze dalej te cudowne ramy wszystkich naszych obszerniejszych obrazów w Galicyi, ramy Karpatów strojne we wszystkie kształty i we wszystkie barwy cieniujące się tęczą od ziemi do nieba".

Niestety obecnie nie ma już śladu po wypoczynkowym parku, a i po zamku od tego czasu pozostało niewiele. Widoczny jest dobrze zachowany zarys wałów i fos oraz fragment muru zamkowego. W 2009 roku nieznani sprawcy dokonali rozkopania jednego z fragmentów murów, ukazując tym samym dokładnie jego przebieg. W innych miejscach natomiast można było zobaczyć porozrzucane fragmenty zachowanego do dziś muru. Niegdyś na drzewie wisiała tu tablica z informacją o zamku zawieszona podczas wyznaczania szlaku gminnego, niestety obecnie nie ma po niej śladu. Ponadto, jak zawsze w podobnych miejscach, pozostały legendy, a to o ukrytych skarbach, o duchu rycerza Bogorii pojawiającym się tu na zamczysku, czy o pustelniku Ściborze, który stał się później rycerzem.

golesz grodzisko

W 2010 roku na terenie dawnego grodziska i zamku Golesz zostały przeprowadzone prace archeologiczne, które pokazały m.in., że pod ziemią zachowały się dobrze mury zamkowe. Wykopane eksponaty podczas tych prac zasiliły zbiory Muzeum Regionalnego w Jaśle. Przy okazji tych prac Nadleśnictwo Kołaczyce zabezpieczyło jedyną odsłonietą cały czas ścianę zamkowego muru, by uchronić ją zapewne przed niechybnym zawaleniem się. Podobne prace archeologiczne trwały w lipcu i sierpniu 2012 roku, podczas których także wykopano różne eksponaty. Ciekawą inicjatywę ma Stowarzyszenie Miłośników Kołaczyc, które od 2013 roku dzierżawi teren dawnego grodziska i późniejszego zamku i chce przeprowadzić prace konserwatorskie ruin zamku. Z ewentualnych pozyskanych środków zewnętrznych chcą zrekonstruować fragmenty murów, aby były widoczne nad ziemią, a nie jak obecnie schowane pod nią. Miejmy nadzieję, że ta cenna inicjatywa doczeka się realizacji, wtedy każdy przybywający tu będzie mógł przekonać się jak przebiegały mury zamkowe, gdzie były baszty, czy brama wjazdowa. W 2016 roku Stowarzyszenie pozyskało pieniądze na prace remontowo-konserwatorskie przy murach zamku na Goleszu. Wykonanano wówczas prace przy jedynym widocznym fragmencie muru, który został wcześniej zabezpieczony przed zawaleniem się, a także przeprowadzono badania przy użyciu georadaru. Także w 2017 roku trawją prace na Goleszu, kontynuowane są zaplanowane prace konserwatorsko-ratunkowe przy murze wieży bramnej, które są skoordynowane z badaniami archeologicznymi.

Przy okazji tych prac dokonano ciekawego odkrycia, mianowicie na stożkowatym wzgórzu na północ od właściwego zamku odkopano kamienne mury okrągłej baszty o grubości ok. 2-3 metrów. Ciekawe jest też to, że ponoć wygląd kamieni użytych do budowy tej wieży różni się najprawdopodobniej od budulca znanych już wcześniej baszt tego zamku, co daje do myślenia, że mogła być zbudowana wcześniej niż zamek. A może była to baszta z czasów zamku i była połączona jakimś drewnianym mostkiem z właściwym zamkiem. Ale to na razie tylko domysły, dalsze badania może dadzą odpowiedź. Na fakt, że na tym stożkowatym wzgórzu mógł być jakiś obiekt wpadłem już chwilę temu, gdy nie raz oglądałem rysunek M.B. Stęczyśnkiego zamieszczony w książce "Okolice Galicyi" z 1847 roku - patrz wyżej. Konfrontując go z terenem uznałem, że właśnie ta ruina baszty z rysunku idealnie pasuje do tego wzgórza, na co chyba nikt nie zwrócił uwagi, no ale nie mogłem tego w inny sposób potwierdzić. I jak się okazało, przypuszczenie moje było słuszne, co mnie niezmiernie cieszy, bo potwierdziły to wstępne badania tego miejsca.

golesz głaz z otworem
rezerwat golesz wiosna

W okolicach mało widocznych już ruin możemy podziwiać wiele ciekawie ukształtowanych wychodni piaskowca ciężkowickiego (tzw. ostańców), z których zapewne wybudowano zamek. Ciekawym i tajemniczym głazem jest ten, położony najbliżej ruin zamku, ze schodkami i wyżłobionym otworem, w którym zawsze znajduje się woda. Różne są domysły co do pochodzenia i użyteczności tego otworu. Jedni uważają, że wykorzystywano go w celach porozumiewania się, wkładając doń długi drąg, na którym umieszczano różne znaki informacyjne. Na inną jednak rzecz związaną z tym miejscem zwrócił uwagę znany badacz regionu Franciszek Kotula snując domysły, że mogło to być dawne miejsce kultu przedchrześcijańskiego. Wśród ludności utrzymywało się bowiem przekonanie, jakoby woda z owego kamienia – nazywana potocznie „gośćcową wodą” – była panaceum na wiele chorób, a raz do roku odprawiano nawet procesję do stojącego tam niegdyś krzyża. Tak czy inaczej, wg Kotuli, ostaniec ten nie jest naturalnym tworem, niegdyś musiał być wyższy i bardziej szpiczasty. Więc jego górna część została niegdyś ścięta, tworząc tym samym prawie płaski szczyt. Zainteresowanych tym tematem polecam książkę ww. autora pt. Po rzeszowskim podgórzu błądząc.

golesz wąwóz komorowy

Ostańce, o których mowa wyżej, są także miejscem wykorzystywanym przez wspinaczy skałkowych, którzy ponadawali im nawet nazwy m.in.: Diabelska Przepaść, Komorowy Wąwóz, Strażnica, Blok pod Strażnicą, Grzyb, Tomasz, czy Żółw. Obecnie całość, a więc ruiny zamku oraz wychodnie skalne z piaskowca ciężkowickiego, od 2000 roku decyzją Wojewody Podkarpackiego objęte są ochroną prawną w postaci rezerwatu geologicznego „Golesz” o powierzchni 27,45 ha. Rezerwat oprócz ochrony mało widocznych już ruin zamku oraz ciekawych wychodni skalnych, chroni także las grądowy wraz z rzadkimi gatunkami roślin chronionych, m.in. skrzyp olbrzymi, bluszcz pospolity, sałatnica leśna, kokoryczka okółkowa, czyściec górski, rozchodnik karpacki, miodownik melisowaty, czy obrazki alpejskie. Wyodrębniono w nim 3 lesne zaspoły roślinne: grąd niski, grąd typowy oraz grąd wysoki

Po zwiedzeniu ruin zamku i ostańców wracamy do szlaku. Udając się wraz z nim w dół wzdłuż wysokiego i urwistego północnego zbocza, na którym byliśmy, dochodzimy po 300 m do polanki. W tym miejscu możemy zdecydować, czy schodzimy już do ul. Podzamcze (skręcając w prawo), czy idziemy dalej naszym szlakiem. Wybierając pierwszy wariant, kończąc wycieczkę możemy jeszcze podejść i zobaczyć kolejną osobliwość tych okolic. A jest nią mały wodospad na potoku wypływającym nieopodal wzgórza „Golesz”. Znajduje się on tuż za wzniesieniem, na którym stoi dawna restauracja „Podzamcze”, a doprowadza do niego nieoznaczona, ale wydeptana ścieżka zaczynająca się na pobliskim parkingu (więcej o nim tutaj). Jeśli ktoś ma żyłkę poszukiwacza, to na wzgórzu na wschód od wodospadu, wśród leśnych ostępów, może pokusić się o odnalezienie mogił Żydów z Kołaczyc, rozstrzelanych tutaj przez Niemców (jasielskie gestapo). Wcześniej znajdował się tam leżący obelisk, na którym widniał napis: Tu spoczywają szczątki Błp. 260 osób z Kołaczyc zamordowanych 12 VIII 1942 r. przez zbirów hitlerowskich", natomiast obecnie, w 70 rocznicę tego mordu mogiła została odrestaurowana i znajduje się tam nowa tablica, na której w języku hebrajskim i polskim napisano: "Pamięci 260 Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci z Brzostku, Kołaczyc oraz okolicznych wsi. Wypędzonych ze swoich domów przez Niemców do tego odosobnionego miejsca, brutalnie zamordowanych, pochowanych w zbiorowej mogile 12 sierpnia 1942 roku". Obelisk, który był tam wcześniej także został wkomponowany w płytę całej mogiły. Po tym remoncie mogiłę dużo łatwiej odnaleźć, bowiem leśnicy wytyczyli tam ścieżkę, w niektórych miejscach z ułatwieniami w postaci drewnianych barierek, a obecnie postawiono też strzałki kierunkowe. Trzeba iść do placu zrywkowego po lewej stronie asfaltowej drogi (drogowskaz kierujący), wejść na niego i iść na jego kulminację. Tu należy skręcić w prawo w leśną drogę i iść w górę 60 m, by następnie z niej zejść na lewo w wydeptaną początkowo ścieżkę ubezpieczoną drewnianymi poręczami. W miejscu, gdzie na drzewie namalowana jest pomarańczowa strzałka należy skręcić w lewo i dochodzi się do mogiły.

Jeżeli ktoś decyduje się na dalszą wędrówkę szlakiem, to na polance skręca w lewo i podchodzi w górę, wychodząc dokładnie w tym miejscu, w którym wcześniej schodziło się do ruin zamku (bowiem szlak zatacza tu pętlę). Z tego miejsca skręcamy w prawo i... tutaj zaczyna się odcinek szlaku najgorzej oznakowany (jeśli idzie o okolice opisywane w tym artykule)*. Ale cóż, jakoś trzeba sobie radzić, by dojść do kolejnej pamiątki przeszłości, znacznie odleglejszej niż ruiny na Goleszu. Na pierwszy rzut oka pomyśleć by można, że to zwykły kopiec ziemi, na dodatek przeważnie zarośnięty trawą. Niemniej jednak, w tym kopcu – zwanym kurhanem, kryje się historia tych okolic sprzed 4300 lat. Wtedy to na terenach środkowej Europy pojawiły się plemiona, później nazwane plemionami kultury ceramiki sznurowej, bowiem charakterystycznym motywem zdobniczym ich wyrobów ceramicznych był odcisk sznura. Sam kurhan, który jest grobowcem, był badany w latach 80. ubiegłego wieku przez Muzeum Regionalne w Jaśle, wtedy to znaleziono wiele cennych rzeczy, których niestety nie możemy oglądać w tymże muzeum (znajdują się w Krośnie). Przy kurhanie znajduje się tablica informacyjna, z której można dowiedzieć się więcej na jego temat.

Opuszczając kurhan udajemy się dalej na wschód, w kierunku przysiółka miejscowości Kowalowy – Patryji. W jego okolicach, na północnym stoku znajduje się źródło mineralne, niestety nie łatwo je odnaleźć. Po minięciu pierwszych domostw zaczynają pojawiać się widoki w kierunku południowym. Dochodząc do krzyżówki znów mamy do wyboru, iść dalej szlakiem przez coraz to bardziej widokowe wzgórze lub zejść w dół, do centrum miejscowości Kowalowy. Wybierając dalszą wędrówkę szlakiem, skręcamy w kierunku lasu, by idąc dalej, móc podziwiać ładne widoki na Jasło, Kotlinę Jasielską czy Beskid Niski z panoramą od Cergowej, poprzez pasmo Łysej Góry i Polany, pasmo Magury Wątkowskiej aż do Chełmu nad Grybowem i masywu Maślanej Góry, a przy sprzyjających warunkach atmosferycznych możemy zobaczyć szczyty Beskidu Sądeckiego, a na ich tle odległe Tatry.

Kontynuując wędrówkę wchodzimy ponownie w las i dochodzimy do drogi Jasło – Gorajowice – Bieździedza. Tutaj opuszczając nasz gminny szlak skręcamy w prawo schodząc w dół niebieskim szlakiem Gorajowice - Warzyce, gdzie spotykamy końcowy przystanek ZMKS. Jeśli mamy szczęście, to możemy podjechać do Jasła autobusem. Jeśli nie, pozostaje nam spacer, ale za to po drodze znów będziemy podziwiać piękną panoramę Jasła, a na wschodzie fragmentu Pogórza Dynowskiego z najwyższym szczytem – Suchą Górą, dalej już znany nam widok, który obserwowaliśmy wcześniej, natomiast na płn-zach. najwyższy szczyt Pogórza Ciężkowickiego – Liwocz. Stąd to zapewne podziwiał panoramę wspomniany już Stęczyński opisując Jasło, pisząc w "Okolicach Galicyi": jest to w rzeczy samej okolica w całem tego słowa znaczeniu malownicza. Wokoło póki oko sięgnie, ciągnie się równina; jest to jedna z najpiękniejszych dolin podgórskich, zasiana wioskami i zielonemi łąkami; a w dali otoczona piętrzącemi się coraz to wyżej wzgórzami, które pokrywają urodzajne łany po części, a po części zielone lasy i gaje.

panorama z gorajowic

I tak spacerując w najbliższych okolicach Jasła, mogliśmy zagłębić się w odległą historię, poobcować z przyrodą, oddychnąć świeżym powietrzem, a na koniec, rozkoszując się tą rozległą panoramą możemy już zacząć myśleć, gdzie by tu pojechać na następną wycieczkę...

tekst i fot. Dariusz Zając

* Od jesieni 2010 roku m.in. przez pasmo Wzgórz nad Warzycami prowadzą znakowane szlaki konne, oznaczone w terenie białym kwadratem z kolorowym kołem koloru niebieskiego lub zielonego (oznaczenie podstawowe). Więc obecnie, mimo złego oznakowania szlaku gminnego, można się kierować oznaczeniami szlaku konnego.

cmentarz z I wojny światowej na Podzamczu grodzisko golesz grodzisko golesz, fragment muru zamkowego schody wykute w kamieniu w rezerwacie golesz rezerwat golesz rezerwat golesz rezerwat golesz rezerwat golesz rezerwat golesz cmentarz 36 37 golesz mur zamkowy golesz mur zamkowy rezerwat golesz kurhan podzamcze golesz mur zamkowy cmentarz wojenny 36 37 cmentarz wojenny 36 37 mogiła żydzi podzamcze golesz zima wodospad podzamcze golesz

Ostatnia aktualizacja:
19-10-2017 08:48:54

wróć do strony z artykułami

stat4u