Uroczysko „Diabla Izdebka”

czyli tam, gdzie diabeł psoty wyczyniał…


Jeżdżąc tu i ówdzie w czasie turystycznych wycieczek, głównie do znanych miejsc i atrakcji turystycznych, często przejeżdżamy tuż obok mniej znanych, ale także ciekawych. Częściowo wynika to z braku oznakowania tychże, ale i z braku informacji na ten temat. Można przeczytać o tym, czy o tamtym w różnych publikacjach, ale to tylko króciutkie wzmianki, a mało kto pokazuje dokładnie jak tam trafić. A czasem wystarczy zboczyć z drogi nieznacznie, by zobaczyć różne ciekawostki przyrodnicze i krajoznawcze. Podobnie jest jadąc z Jasła przez Dąbrówkę i Ujazd w kierunku coraz bardziej znanego i chętnie odwiedzanego przez turystów Liwocza.

Do takich mało znanych osobliwości należy właśnie ciekawostka przyrodniczo-geologiczna niedaleko miejscowości Wróblowa, w gminie Brzyska. Wróblowa, wzmiankowana już początkiem XV wieku, położona jest na wschodnich krańcach Pogórza Ciężkowickiego, w dolinie nieopodal płynącej tu głównej rzeki tego regionu – Wisłoki. Najbardziej miejscowość znana jest z tego, że po drugiej stronie rzeki występują wymarzone tereny dla wędkarzy, w postaci stawów. Ale nie wszystkich interesuje łowienie ryb przecież. Dla ludzi ukierunkowanych raczej turystycznie-krajoznawczo, proponuję poszukać w okolicach Wróblowej innego rodzaju ciekawostki, mianowicie owianego legendami i podaniami Uroczyska o nazwie Diabla Izdebka.

Nieoceniony w materii zbierania podań ludowych Franciszek Kotula, odnośnie miejsca o którym tu mowa, zebrał swego czasu interesujące podania i legendy opowiadane przez okolicznych mieszkańców, czego wyraz dał w swoich książkach (m.in. Po Rzeszowskim podgórzu błądząc). Z nazwami typu „piekło”, czy „pieklisko” zawsze związane są opowieści, że mieszkają tam „źli”, „diabły”, czy inne jeszcze stworzenia, w każdym bądź razie lubiące robić ludziom na złość różne psoty, a czasem i jeszcze gorsze rzeczy. Nie inaczej było w przypadku Uroczyska „Diabla Izdebka” koło Wróblowej.

Od dawien dawna ludzie mówili, że w Izdebce mieszka „diabeł”, zawsze ukazujący się jednak pod różnymi postaciami np. jako zwierzę. W prawdziwej diablej postaci nikt go nigdy nie widział. Wyczyniał okolicznym mieszkańcom różne psoty. A to jako czarny baran pobódł kobietę, która pędziła na pastwisko krowy, a która to – jak się później ludziom przyznała – nie odmówiła rannego pacierza. To znów jako biały królik, który ukazał się chłopcom na pastwisku, a ci usilnie chcieli go złapać i gdy zdawało im się, że go mają, ten spokojnie biegł sobie dalej. Jeszcze innym razem chłopi pasący konie w nocy usłyszeli, że ktoś ścina w ich lesie drzewo, więc uznali, że to złodziej. Ale gdy tam podeszli, ściętych drzew nie było nigdzie, ani też kogoś, kto by uciekał, a usłyszeli tylko głośny ironiczny śmiech. Wtedy wiedzieli już, że diabeł z Izdebki sobie z nich zadrwił. Więc życie w tej okolicy z takim „sąsiadem” nie było łatwe.

Ale pojawiła się iskierka nadziei dla mieszkańców, że „zły” się stąd wyniesie, bowiem w pobliskich Brzyskach zaplanowano budowę murowanego kościoła. A budulec na kościelne mury miał pochodzić właśnie z kamienia ze skały z okolic Izdebki. I tak też się stało, gdy ruszyła budowa, pozyskiwano kamień z Izdebki więc ludzie myśleli, że „zły” się wyniósł stąd na dobre, bo psoty ustały. Niestety, radość ludzi była przedwczesna, bowiem ich niechciany sąsiad zmienił tylko siedzibę, przeniósł się niedaleko do dołu w okolicach starego koryta Wisłoki i wyczyniał jeszcze złośliwsze psoty, zapewne mszcząc się w ten sposób, że wygoniono go z jego pierwotnej siedziby.

Ludzie nie wiedzieli już co robić w tej sytuacji, poszli więc do kowala, który nie tak dawno powrócił do wsi po wieloletniej żołnierskiej tułaczce wojując za cesarza i błagali go o pomoc w wypędzeniu „złego”. Kowal zgodził się, zabrał gruby sznur, wcześniej poświęcając go w kościele w Brzyskach, wszedł do nowej siedziby „złego”, związał go i przy pomocy ludzi wyciągnął na wierzch. Postanowiono zawieźć go do kościoła i ochrzcić, by już psot ludziom nie wyprawiał. Ale diabeł tak żałośnie błagał, by go wypuścić, obiecując równocześnie, że nigdy tu już nie wróci, że chłopom zrobiło się żal i wypuścili go. Od tej chwili nikt diabła nie zobaczył już we Wróblowej, a dół przy starym rzeczysku nazwano „Piekliskiem”, niestety dziś nie ma po nim śladu, bo wszystko zarosło trawą. Natomiast samą Izdebkę do końca starano się zniszczyć, aby w przypadku gdy diabeł nie dotrzyma słowa i wróci, nie miał gdzie zamieszkać…

Ale nie wszystko udało się im chyba zniszczyć... Obecnie nie ma tam już dużej groty w której mieszkał „zły”, czy jak starsi mieszkańcy mawiali, że można się tam było swobodnie schronić w czasie niepogody, gdy pasano bydło, ale niemniej jednak miejsce to jest ciekawe i urocze. Izdebka położona jest na uboczu Wróblowej. Dziś nadal daje się zobaczyć potężną skałę piaskowca (jednostka śląska), w której spływający spod przysiółka Strebikowa mały potok wyrzeźbił sobie koryto, dopływając w końcówce w małej V-kształtnej dolince. Przy tej okazji, płynący potok spada podwójną kaskadą, co dodaje uroku temu miejscu. Przy większej ilości płynącej wody wczesną wiosną, może być dość efektownym widowiskiem. Najbardziej okazała skała wznosi się z doliny potoku na północ i to dość stromo, a na jej skarpie rośnie sosnowy las. Gdybyśmy weszli w miejsce, gdzie potok dopływa do Diablej Izdebki, to zobaczymy także z czego zbudowane jest Pogórze, bowiem znajdziemy tam dobrze wyeksponowany flisz karpacki - czyli naprzemianlegle ułożone warstwy skał osadowych morskiego pochodzenia, składających się z warstw zlepieńców, piaskowców i iłów.

Jak trafić w to miejsce?

Jadąc z Dąbrowki drogą główną przez Wróblową w kierunku Brzysk, gdy droga ostro skręca w prawo, w tym miejscu należy skręcić w lewo i wjechać w małą asfaltową dróżkę pomiędzy domami, a następnie po ok. 80 m skręcić w lewo i jechać wzdłuż niewielkiego potoku. Przy pierwszych zabudowaniach kończy się droga asfaltowa, a zaczyna polna, ale w miarę utwardzona. Mijając ostatnie zabudowania na rozdrożu wybieramy lewą odnogę i podchodzimy lekko w górę, później w dół i dochodzimy do następnego rozdroża. W miarę dobra droga, którą dotychczas szliśmy odbija w prawo, ale my idziemy na wprost lekko wznosząc się dróżką wzdłuż granicy lasku. Po ok. 200 m od ostatniego rozwidlenia dochodzimy do miejsca naszego przeznaczenia – czyli Diablej Izdebki, znajdującej się po prawej stronie. Gdy przyroda w pełni się "rozwienie", można jej nie zauważyć, więc trzeba przejść przez gąszcz roślinności. Od drogi głównej przez Wróblową, do Izdebki jest ok. 700 m.

KRZYŻ MILENIJNY W UJEŹDZIE

Jak już odwiedzimy Uroczysko "Diabla Izdebka" warto podjechać nieco dalej w kierunku Brzysk, do następnej miejscowości za Wróblową - Ujazdu. Jeszcze nie tak dawno Ujazd szczycił się najwyższym krzyżem w Polsce, obecnie już tak nie jest, ale krzyż i tak jest dość imponujących rozmiarów. Stanął tu w 2002 roku (choć pierwotnie - mniejszych rozmiarów - miał stać na Liwoczu) i mierzy 40 m wysokości, z 7-metrową figurą Chrystusa Ukrzyżowanego.
Aby się tam dostać, trzeba jechać ok. 1,1 km w kierunku Brzysk i wjeżdżając do Ujazdu, jeszcze przed pierwszymi zabudowaniami należy skręcić pod kątem ostrym w lewo, w pierwszą uliczkę. W tym miejscu skręca także szlak żółty prowadzący tu z Kołaczyc na Liwocz. Stąd dość ostro w górę, mijamy osty zakręt w prawo i już jesteśmy pod krzyżem. Od drogi głównej to ok. 380 m. Wokół krzyża znajdują się dość oryginalne stacje drogi krzyżowej. Miejsce to, oprócz sfery sacrum, ma też do zaoferowania ładny widok na dolinę Wisłoki, Wzgórza Warzyckie, czy na Beskid Niski.

tekst i fot. Dariusz Zając

Ostatnia aktualizacja:
25-11-2015 21:25:28

wróć do strony z artykułami

stat4u